Historia komputerów

Nieznany geniusz – profesor Jan Czochralski część III

Profesor Jan Czochralski miał podwójne obywatelstwo, polskie i niemieckie. Kiedy w 1928 r. przeprowadził się do Polski i miał objąć posadę szefa Instytutu Metalurgii i Metaloznawstwa Politechniki Warszawskiej, na prośbę rektora złożył wniosek o zrzeczenie się obywatelstwa niemieckiego. Ponieważ przez wiele lat pracował na rzecz niemieckiego przemysłu, zwłaszcza metalurgicznego, ściśle związanego z produkcją zbrojeniową, Niemcom nie zależało na szybkim „pozbyciu się” obywatela znającego wiele tajemnic przemysłowych i wojskowych. Procedura zrzeczenia się obywatelstwa w takich przypadkach trwała nawet kilkanaście lat. Według osób nieprzychylnych profesorowi nie zależało mu na zrzeczeniu się niemieckiego obywatelstwa z czysto finansowych powodów. Czochralski miał w Niemczech nieruchomości, kontrakty, a przede wszystkim patenty, z których wynikały duże gratyfikacje finansowe.


Profesor Jan Czochralski (fot. z archiwum Pawła E. Tomaszewskiego)

Jak pisałem w poprzedniej części, Jan Czochralski powiedział po maturze, że wyjeżdża „w świat” i wróci do domu, kiedy będzie sławny i bogaty. I jak w bajce, jak powiedział, tak zrobił. Kiedy wrócił do kraju był już człowiekiem sukcesu. Sławny, bogaty i do tego miał szerokie kontakty wśród bardzo wpływowych ludzi nauki, biznesu i polityki, tak na świecie, jak i w Polsce. Ale na tym bajka się kończy. Otwarcie, specjalnie dla niego, katedry na Politechnice Warszawskiej, niegraniczone środki na badania, a przede wszystkim tytuł profesora nadany mu z pominięciem standardowej drogi akademickiej, przysporzyło mu wielu wrogów. Nie miał tytułu magistra, doktora i habilitacji, a otrzymał tylko honorowy doktorat, a potem profesurę. Najbardziej zajadłym wrogiem profesora stał się inny profesor Politechniki Warszawskiej Witold Broniewski, uczeń Marii Skłodowskiej-Curie, promotor jego doktoratu.


Prof. Jan Czochralski z rodziną (fot. z archiwum Pawła E. Tomaszewskiego)

Według prof. Broniewskiego Jan Czochralski bardziej interesował się swoją karierą i korzyściami finansowymi, niż pracą naukowa na rzecz kraju. Broniewski był przeciwnikiem wykorzystywania wynalezionego przez Czochralskiego metalu B. Uważał, że znacznie lepsze i wytrzymalsze są stopy z domieszką cyny. Kiedy metal B został wykorzystany w produkcji dla polskich kolei, Broniewski zarzucił Czochralskiemu sabotowanie polskiego przemysłu oraz to, że bardziej się czuje Niemcem niż Polakiem, a taka osoba nie powinna być kierownikiem tak ważnego strategicznie instytutu. Jan Czochralski najpierw, jak to było w zwyczaju w II RP, wyzwał obrażającego go adwersarza na pojedynek, prawdopodobnie na szable, a ponieważ nie przyniósł on rozstrzygnięcia, skierował sprawę na drogę sadową, składając pozew o zniesławienie. Sprawa sądowa była jedną z najbardziej medialnych rozpraw w II RP. Na rzecz prof. Czochralskiego składali zeznania ludzie z pierwszych stron gazet: wojskowi i urzędnicy wysokiego szczebla, Prezydent RP Ignacy Mościcki oraz oficerowie wywiadu. Sprawa rozpatrywana była w trzech instancjach i we wszystkich Czochralski wygrał, a Broniewskiego skazano na symboliczną karę więzienia w zawieszeniu. Sprawa zakończyła się sukcesem naszego bohatera, lecz paradoksalnie przysporzyła mu kolejnych wrogów w środowisku akademickim, a zwłaszcza wśród uczniów i popleczników prof. Broniewskiego. Miało to zaowocować w przyszłości kolejnymi oskarżeniami.

Profesor Jan Czochralski był osobą nietuzinkową i w żaden sposób nie przypominał przeciętnego profesora nauk ścisłych. Tak jak jego główny wynalazek – metoda otrzymywania monokryształów metali – daleko wyszedł poza czasy, w których zaistniał, tak i działalność Czochralski  daleko wyszła poza schemat uczonego czy wynalazcy. Był naukowcem, ale także świetnym organizatorem i można rzec marketingowcem. Poza zorganizowaniem Instytutu Metalurgii i Metaloznawstwa na Politechnice Warszawskiej, zorganizował także Dział Metalurgiczny w Chemicznym Instytucie Badawczym, zajmujący się opracowaniem metod wykorzystywania bogactw surowcowych Polski przez polski przemysł. Przejął również prowadzenie Instytutu Badań Materiałów Uzbrojenia. Wszystkie te placówki, nowocześnie wyposażone, wykonywały zlecenia na rzecz obronności kraju.


Rezydencja prof. Czochralskiego w Kcyni (fot. z archiwum Pawła E. Tomaszewskiego)

Działalność Czochralskiego w Polsce przedwojennej wykraczała daleko poza świat akademicki. Miał pieniądze i wcale się z tym nie krył. Z jednej strony lubił luksus i żył komfortowo. Wydawał np. duże sumy na szybkie, nowoczesne samochody, a w swojej willi w Kcyni miał dwa baseny. Lubił towarzystwo, obracał się wśród elit, nie stronił od zabaw i rozrywek. Ale z drugiej strony działał społecznie, był członkiem Polskiego Towarzystwa Chemicznego, należał do wielu towarzystw naukowych, był prezesem i członkiem rad naukowych i kolegiów, współorganizował Muzeum Przemysłu i Techniki, prowadził ożywioną działalność, jako mecenas kultury, wspierał pisarzy i artystów, ratował zbiory muzealne. Willa Państwa Czochralskich w Warszawie przy ul. Nabielaka była miejscem spotkań świata artystycznego stolicy. Co tydzień odbywały się tam „Czwartki literackie”, na których bywali pisarze, poeci, aktorzy i inni artyści m.in. Kornel Makuszyński, Leopold Staff, Juliusz Kaden-Bandrowski czy Ludwik Solski. Swój majątek Czochralski przeznaczał m.in. na restaurację Dworku Chopina, wykopaliska w Biskupinie, a także na kolekcje dzieł sztuki, zwłaszcza polskich artystów, których wspierał w latach 30.  jak i w okresie II wojny światowej.

Mimo tych działań, w czasie II wojny, a przede wszystkim po jej zakończeniu oskarżano go zdradę. Ale o tym za tydzień.

 

G.Shamot

 

źródła:

Paweł E. Tomaszewski: Jan Czochralski – historia człowieka niezwykłego
Paweł E. Tomaszewski: Powrót: Rzecz o Janie Czochralskim

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *