Historia komputerów

Nieznany geniusz – profesor Jan Czochralski część V -ostatnia

Nadszedł rok 1945, wraz z Armią Czerwoną, na ziemie polskie wkroczyła nowa władza komunistyczna. Zaczął się ostatni, tragiczny okres w życiu profesora Jana Czochralskiego. Został aresztowany, na podstawie donosu i oskarżony o współpracę z Niemcami na szkodę narodu polskiego. Autorem donosu prawdopodobnie było środowisko akademickie z Politechniki – ktoś z jego przedwojennych przeciwników. Zarzucono mu, że kolaborował z hitlerowcami, bo bez zgody władz Politechniki założył Zakład Badań Materiałów, gdzie pracował na rzecz wojska hitlerowskiego, a także, że wywiózł po Powstaniu mienie Politechniki do swojej fabryki, a nawet to, że pomagał ratować ludzi z obozów czy więzień w zamian za korzyści majątkowe.


Jan Czochralski (foto. Domena publiczna)

Komunistyczna władza rozprawiała się z wszystkimi wrogami bez żadnych skrupułów, często na podstawie sfabrykowanych materiałów skazywała na śmierć czy długoletnie więzienia przeciwników tworzącej się tzw. „ludowej ojczyzny”. Wrogami dla komunistów byli nie tylko żołnierze podziemia antykomunistycznego, którzy walczyli z nią z bronią w ręku, ale także ci, żołnierze podziemia, którzy się ujawnili, chcieli normalnie żyć, ale ich „grzechem” było to, że należeli w czasie okupacji do niekomunistycznych organizacji jak NSZ czy AK. Wrogami byli cywile, którzy mieli inne poglądy polityczne niż władza, lub ci, którzy należeli do niewłaściwej warstwy społecznej, czyli nie byli robotnikami i chłopami. Wrogiem byli oczywiście ci, którzy w jakikolwiek sposób współpracowali z hitlerowcami.  Profesor, choć był Polakiem miał też obywatelstwo niemieckie, przed wojną pracował w Niemczech, a w czasie okupacji wykonywał zlecenia dla wojsk okupacyjnych, do tego był kapitalistą, i na domiar złego był bogaty. Idealny profil dla ofiary ówczesnego systemu komunistycznego.

Jan Czochralski spędził 4 miesiące w więzieniu. Specjalny Sąd Karny Oddział w Łodzi przeprowadził w tym czasie dokładne śledztwo, jednak w sierpniu zwolniono go. W piśmie do władz Politechniki prokurator prowadzący sprawę napisał, że Jan Czochralski został uniewinniony, gdyż nie znaleziono żadnych dowodów na współpracę z okupantem niemieckim. Co więcej, w trakcie śledztwa okazało się, że Czochralski dzięki kontaktom wśród Niemców, pomagał wydostać z więzień czy obozów wiele osób.

Profesor został oczyszczony z zarzutów przez sąd, ale w oczach wielu oponentów dalej był zdrajcą. Przekonał się o tym już wkrótce. Pod koniec 1945 r. Senat Politechniki Warszawskiej w specjalnej uchwale napisał, że prof. Jan Czochralski złamał w czasie wojny niepisany zakaz kontaktów z okupantem i w związku z tym od końca 1939 r. przestał być uważany za profesora Politechniki. Profesor nie mógł się bronić, bo samo przyznanie się do współpracy z Armią Krajową mogło w tamtych czasach jeszcze bardziej zaszkodzić i jemu, i osobom, z którymi współpracował.

Dla Czochralskiego decyzja senatu była ciosem. Nigdy nie kolaborował z Niemcami, co potwierdził sąd komunistyczny, ale też potwierdziła to Armia Krajowa swoimi czynami czy raczej ich brakiem. Wiadomo, że osoba tak znana jak on, działająca na szkodę Polski w czasie okupacji hitlerowskiej zostałaby skazana przez sąd Państwa Podziemnego na karę śmierci i zastrzelona przez egzekutorów z AK, jak wielu zdrajców czy konfidentów gestapo. A tak się nie stało. W archiwach AK, które badał sąd, nie było żadnej wzmianki na temat Czochralskiego.


Popiersie prof. J. Czochralskiego w Kcyni (fot. ze zbiorów Pawła E. Tomaszewskiego)

Profesor Czochralski przeniósł się z rodziną do Kcyni, choć miał ofertę wyjazdu za granicę. Założył małą firmę Zakłady Chemiczne „Bion”, które zajmowały się produkcją artykułów chemii domowej jak np. świece, pasty do butów, płyny do trwałej czy słynny proszek na katar zwany: „Proszek od kataru z gołąbkiem”. Proszek, wymyślony przez profesora był niezwykłą mieszanką wielu składników chemicznych i ziół, jak potwierdzili współcześni lekarze, faktycznie pomagał przeziębionym. Formalnie właścicielem firmy był zięć Czochralskiego, zapewne z obawy przed represjami reżimu komunistycznego, który tępił każdy przejaw wolności, także gospodarczej. Zięć kierował firmą, a profesor przesiadywał całymi dniami w swoim laboratorium prowadząc badania, można powiedzieć, że była to dla niego emigracja wewnętrzna. Praca badawcza była jego żywiołem, a Senat Politechniki, w sumie jego koledzy, odebrali mu możliwość jej wykonywania.

Więzienie, oskarżenia, wyrzucenie z politechniki i ostracyzm środowiska akademickiego odbiły się na zdrowiu profesora. Do tego Czochralski, umieszczony na czarnej liście Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, był przez nich inwigilowany, czasem robiono mu nieoczekiwane wizyty i przeszukiwano jego willę. Kiedy w kwietniu 1953 r. Urząd Bezpieczeństwa przeprowadził kolejną rewizję, profesor przypłacił ją atakiem serca. Niemłody już Jan Czochralski nie przeżył ataku, zmarł w szpitalu 22 kwietnia. Został pochowany na cmentarzu w Kcyni. Profesor zmarł, ale nie dane mu było spocząć spokojnie. Leżał w grobowcu bez nazwiska do lat 80. (był kapitalistą i wrogiem władzy ludowej, więc nawet nagrobka mu nie zrobiono). W 1984 r. próbowano przywrócić mu dobre imię, ale okres tuż po stanie wojennym, nie był dogodną porą na takie działania i nic z tego nie wyszło. W 1993 r. po kolejnej próbie oczyszczenia profesora Senat Politechniki uznał, że dorobek naukowy Czochralskiego przynosi zaszczyt Politechnice, ale nie widzi możliwości zmiany postanowienia z 1945 r. odnośnie kolaboracji.

Dopiero w 2011 roku, kiedy zmarli jego wrogowie, na prośbę Rektora Politechniki przeprowadzono w IPN kwerendę dokumentów AK. Nie tylko nie znaleziono dokumentów obciążających profesora, ale przeciwnie – odszukano meldunki Czochralskiego pisane dla potrzeb wywiadu AK z 1944 r., wskazujące, że pracował dla polskiego podziemia. W związku z tym Senat po 66 latach oczyścił Czochralskiego z zarzutu współpracy z okupantem.

Ani profesor, ani jego dzieci nie doczekali jego rehabilitacji. Udało się to wnukom. Najgorsze jest to, że tak wybitny polski uczony, porównywany do Kopernika czy Marii Skłodowskie-Curie, jest kompletnie nieznaną osobą we własnej ojczyźnie. Można powiedzieć, że był i jest jak żołnierze walczący z rządami komunistycznymi w latach 40. i 50 XX w. – „wyklęty”. Prześladowany za życia, przemilczany po śmierci i nazywany zdrajcą, choć zawsze był patriotą oddanym swej ojczyźnie.


Pomnik Jana Czochralskiego w Kcyni (fot. ze strony kcynia.pl)

Rok 2013 był ogłoszony rokiem profesora Czochralskiego, od kilku lat pisze się o nim artykuły, nakręcono kilka filmów dokumentalnych, a pan Paweł E. Tomaszewski napisał najobszerniejszą książkę na jego temat pt.:” Powrót. Rzecz o Janie Czochralskim”- efekt wieloletnich badań niezwykłego życiorysu polskiego naukowca. Ale to wszystko mało, profesor jak „wyklęci” dopiero się pojawił w naszej świadomości i minie jeszcze wiele czasu zanim stanie się powszechnie znany Polakom. Będzie to proces bardziej czasochłonny, niż w przypadku żołnierzy. Powstania, wojny i ich bohaterowie, zwłaszcza ginący śmiercią tragiczną, szybko zapisują się w pamięci naszego narodu. Naukowcy, inżynierowie i ich dokonania poparte wieloletnią, żmudną pracą są mniej doceniani.

Mam nadzieję, że moje krótkie teksty przeczyta kilka osób i przekaże kilku następnym. Będzie to moja mała cegiełka w pracy na rzecz przywrócenia profesorowi Janowi Czochralskiemu należnego miejsca wśród najwybitniejszych polskich naukowców, wynalazców i ogólnie wśród najznakomitszych przedstawicieli narodu polskiego. Należy mu się to za wybitne dokonania naukowe, a także za pracę na rzecz ojczyzny i niezwykłą ludzką solidarność w strasznych czasach wojny i okupacji.

Uważam, że należy promować życiorysy i dokonania naszych rodaków, którzy wnieśli wkład w światową naukę i technikę, a mamy takich wielu. Często lepiej znani są w innych krajach niż we własnej ojczyźnie. Jednym z nich jest właśnie profesor Jan Czochralski. Dlatego bardzo proszę o komentarze czy uwagi. Chętnie napiszę kolejny tekst z nowymi informacjami lub też sprostuję, jeżeli coś błędnie napisałem.

G. Shamot

 

Źródła:

Paweł E. Tomaszewski: Jan Czochralski – historia człowieka niezwykłego
Paweł E. Tomaszewski: Powrót: Rzecz o Janie Czochralskim

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

three × 4 =