Historia komputerów

Geniusz o niezwykłym życiu- Jacek Karpiński, KAR-65

Perceptron

Po powrocie ze Stanów Zjednoczonych mgr inż. Jacek Karpiński przeniósł się z IPPT PAN do Instytutu Automatyki PAN, gdzie, chcąc wykorzystać doświadczenia zebrane w Stanach Zjednoczonych, związane z pracami nad sztuczną inteligencją, zajął się konstruowaniem maszyny zwanej perceptronem. Nie zagłębiając się w skomplikowane wywody naukowe, można powiedzieć, że perceptron to maszyna, która potrafi sama się uczyć na podstawie obserwacji otoczenia. Pierwszą taką maszynę skonstruował w USA  Frank Rosenblatt. Polski perceptron powstał w 1964 roku, w Pracowni Sztucznej Inteligencji w Instytucie Automatyki PAN. Karpiński zbudował maszynę – sieć neuronów składającą się z 2 tysięcy tranzystorów. Potrafiła ona rozpoznawać kształty geometryczne za pomocą kamery.  Była to druga taka maszyna na świecie, ale na tamte czasy nie znalazła żadnego praktycznego zastosowania.

Afera samochodowo-pożyczkowa

W tym okresie wybuchła, jakbyśmy dzisiaj powiedzieli, afera związana z Karpińskim i jego stypendium w Stanach. Polskie MSW otrzymało informację ze Stanów Zjednoczonych, że pan Jacek, będąc na rocznym stypendium, zakupił w USA samochód Ford Falcon na raty. I wróciwszy do Polski zaprzestał spłacania tych rat. Próbowano sprawę zatuszować, bo nikomu nie zależało, żeby znany już wtedy naukowiec, okazał się osobną o wątpliwej reputacji- niespłacającą swoich długów. Na nieszczęście dla Karpińskiego dowiedziało się o tym też Biuro Współpracy z Zagranicą Polskiej Akademii Nauk, a w PAN, gdzie Karpiński pracował, było sporo osób nieprzychylnych inżynierowi. Zapewne wielu zazdrościło mu kariery w tak młodym wieku, licznych wyjazdów za granicę i związanych z tym apanaży. Przypominam, że były lata sześćdziesiąte – gomułkowski, siermiężny PRL, niewielu obywateli wyjeżdżało za granicę, zwłaszcza na Zachód. Otrzymanie paszportu nie było sprawą oczywistą jak dzisiaj, większość obywateli mogła o wyjazdach pomarzyć, a Karpiński jeździł po Europie, a nawet był w USA.


mgr inż. Jacek Karpiński (fot. “Perspektywy” nr 26/71)

Sam Jacek Karpiński tłumaczył się, że zostawił amerykańskiemu koledze część gotówki i stary samochód do sprzedaży, celem spłaty pozostałych rat. Jednak władze PAN wszczęły postępowanie dyscyplinarne, jednocześnie doniesiono na milicję i rozpoczęło się dochodzenie w sprawie przestępstwa dewizowego. Kiedy okazało się, że Służba Bezpieczeństwa ingeruje w to wszystko, w środowisku naukowym PAN zawrzało, a Karpiński stracił sympatię wielu pracowników tej instytucji. SB-cy skrzętnie wykorzystali ciężką sytuację Karpińskiego i w 1963 toku zmusili go do podpisania „umowy” współpracy z Służbą Bezpieczeństwa. Inżynier zobowiązał się również „informować” o konkretnych osobach, czego wcześniej nie robił, z zastrzeżeniem, że będzie donosił na osoby „działające na szkodę Polski Ludowej”. Jakkolwiek to nie brzmi zgodził się jawnie na współpracę z SB. Sprawa amerykańskiej pożyczki została na skutek tego wyciszona, Karpiński nie poniósł żadnej odpowiedzialności, ale w PANie był  „spalony”.

KAR-65

Dlatego kiedy dostał w 1965 roku ofertę od prof. Jerzego Pniewskiego z Uniwersytetu Warszawskiego, nie wahał się i rozpoczął pracę dla niego. Profesor Pniewski był wybitnym fizykiem (m.in. współodkrywcą hiperjądra), kierownikiem Katedry Cząstek Elementarnych w Instytucie Fizyki Doświadczalnej, jego zespół był jedynym z bloku komunistycznego, który współpracował z CERN – Europejską Organizacją Badań Jądrowych z siedzibą w Genewie. Instytut otrzymywał z CERNu bardzo dużą ilość zdjęć i danych dotyczących badań nad cząstkami elementarnymi, ale nie posiadał sprzętu do ich analizy. Początkowo myślano o „Odrach” produkowanych we wrocławskim „Elwro”, ale komputery te nie posiadały odpowiedniej mocy obliczeniowej. Pniewski zaproponował Karpińskiemu wykonanie maszyny, która wspomogłaby przetwarzanie tych danych.

Inżynier Jacek Karpiński w 1965 roku otrzymał dwa pomieszczenie w piwnicy Instytutu Fizyki Doświadczalnej oraz 7 etatów. Zatrudnił między innymi Dianę Wierzbicką, Andrzeja Wołowskiego oraz dwójkę, która została jego długoletnimi współpracownikami: Teresę Pajkowską (programistkę) i Tadeusza Kupniewskiego.


Jacek Karpiński przy pulpicie komputera KAR-65 (fot. www.epcenter.com.pl)

Najpierw Karpiński skonstruował skaner do zdjęć, ale nie był to skaner podobny do tych, które obecnie używamy. Analizował zdjęcie, żeby na tej podstawie dokonywać skomplikowanych obliczeń. Następnie zespół zajął się pracą nad maszyną matematyczną, która mogłaby tych obliczeń dokonać. Maszyna została uruchomiona po 3 latach prac, w 1968 roku. Była to maszyna wyjątkowa, inna niż współczesne jej komputery, nazwano ją KAR-65.

KAR-65 był zbudowany z polskich tranzystorów TG-40 i diod DOG-61, w sumie z 65 tysięcy elementów. Był komputerem asynchronicznym, czyli nie miał zegara, sterowało nim 5 automatów skończonych. Posiadał pamięć bębnową i własny system operacyjny stworzony przez inż. Karpińskiego. Pracował z prędkością 100 tys. operacji na sekundę, a przynajmniej takie dane podawał Karpiński. Nie wnikając czy dane były precyzyjne, musiał być i tak znacznie szybszy od współczesnych mu komputerów „Odra”, bo te liczyły z prędkością 500-1000 operacji na sekundę. Do tego był znacznie mniejszy.  Sam komputer to 2 szafki o wymiarach 1,7×1.4x04m do tego interfejs wielkości biurka. „Odra” zajmowała całe pomieszczenie, czasem dwa. Wygląd interfejsu, czy jakbyśmy dzisiaj powiedzieli design, opracował plastyk Stanisław Tomaszewski, który pracował już z Karpińskim przy AKAT-1.


Zespół twórców KAR-65 (zdjęcie z kolekcji Doroty Karpińskiej)

Praca nad KAR-65 przebiegała z problemami, wiele osób utrudniało prace inżynierowi, niektórzy pisali donosy do prof. Pniewskiego oczerniające Karpińskiego, sugerując, żeby profesor zerwał współpracę z „hochsztaplerem”. Napisano nawet do prokuratury, że Karpiński to oszust wyciągający pieniądze z budżetu uczelni. Problemy były również z dostawami podzespołów. Fabryka Półprzewodników „Tewa”, monopolista w produkcji tranzystorów, miała kłopoty z produkcją podzespołów odpowiedniej jakości. Karpiński podejrzewał, że to prof. Łukasiewicz z Instytutu Maszyn Matematycznych torpeduje jego pracę, naciskając na „Tewę”. W końcu KAR-65 został zaprezentowany w 1968 r., w Zakopanem, podczas pierwszego Ogólnopolskiego Sympozjum Maszyn Matematycznych. Komputer był sukcesem technologicznym, chwalono go nawet w konkurencyjnym IMM PAN. Wszystko wskazywało, że będzie też sukcesem komercyjnym, ale tak się nie stało.

Ciekawostka

Z całym szacunkiem dla Karpińskiego i do tego, co mówił o sabotowaniu jego prac przez konkurencję oraz o cenzurowaniu jego i jego komputera w prasie czy telewizji. Choć miał sporo racji, to jednak KAR-65 nie miał szans na sukces w tamtych czasach. Problem tkwił w dostępie precyzyjnych podzespołów elektronicznych i problem ten nie dotyczył tylko Karpińskiego, ale wszystkich, którzy w PRLu zajmowali się produkcja komputerów, nawet wrocławskiego „Elwro”.


Komputer KAR-65 w Muzeum Techniki (fot. Domena publiczna)

Dostępu do zagranicznych podzespołów nie było, ze względu na cenę. W kraju jedyną fabryką nowoczesnych tranzystorów była „Tewa”, a ta nie nadążała z zamówieniami.  Z innymi podzespołami było jeszcze gorzej. Budując KAR-65 zespół Karpińskiego korzystał z pomocy rzemieślników i to bynajmniej niezajmujących się elektroniką. W PRL, a zwłaszcza w latach 50. i 60. rzemiosło i wszelaki prywatny biznes był wrogiem państwa budującego socjalizm i stawiającego na wielkie państwowe zakłady i fabryki. Każda działalność prywatna napotykała na utrudnienia i szykany. Nie było mowy o prywatnych zakładach produkujących podzespoły elektroniczne. Dlatego Karpiński korzystał z wszystkich możliwych kooperantów. W produkcji obwodów drukowanych pomagał im fotograf, a blaszki stykowe wyprodukował producent kielichów mszalnych! Część materiałów pochodziła z czarnego rynku, czyli najczęściej przemytu. O ile wybudowanie jednego egzemplarza się powiodło, o tyle produkcja seryjna komputera nie miała prawa się udać.

KAR-65 okazał się bardzo dobrym komputerem, jedyny egzemplarz przepracował 20 lat na uniwersytecie, potem został eksponatem Muzeum Techniki. Karpiński tymczasem skupił się na pracy nad jeszcze lepszym komputerem. A był nim…

 

G. Shamot

 

 

 

Źródła
=================
Adam Kochajkiewicz -Działania służb specjalnych Polski
Ludowej wobec inżyniera Jacka Karpińskiego w latach 1950–1990
„Co się stało z polskim Billem Gatesem – Jacek Karpiński”, TVP
www.dobreprogramy.pl
www.sppw1944.org
www.epcenter.com.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *