Historia komputerów

Geniusz o niezwykłym życiu – Jacek Karpiński, K-202 początek końca

Na Targach Poznańskich w 1971 r. inżynier Jacek Karpiński spotkał się z I sekretarzem Edwardem Gierkiem, człowiekiem nr 1 w PRL lat 70. Ten obiecał mu pomóc w tym,  aby komputer K-202 mógł trafić do produkcji seryjnej, a potem do zakładów, biur,  a nawet domów, bo taki był zamysł Karpińskiego, aby K-202 stał się komputerem do szerokich zastosowań.

Reklama czy propaganda sukcesu komputera K-202

Pierwszymi, którzy faktycznie wspierali Karpińskiego w, jakbyśmy dzisiaj powiedzieli, reklamowaniu komputera, byli dziennikarze. Karpiński pokazał się w bardzo popularnym programie “Tele-Echo “, prowadzonym na żywo przez ówczesną gwiazdę telewizji Irenę Dziedzic, gdzie opowiedział o swoim nowym komputerze K-202. Pisano o  komputerze w gazetach i czasopismach. Największymi propagatorami maszyny Karpińskiego był Mieczysław Rakowski, przyszły premier rządu oraz Stefan Bratkowski, wpływowy dziennikarz, szef redakcji “Życia i Nowoczesności”, dodatku do gazety “Życie Warszawy”, w którym poruszano problemy ekonomiczne i techniczne. Bratkowski pisał o nowych technologiach, w tym o komputerach Karpińskiego, ale zrobił też coś więcej. Napisał notatkę propagującą komputer K-202, którą przekazał wszystkim członkom Biura Politycznego Komitetu Centralnego rządzącej partii PZPR, czyli osobom mającym większy wpływ na politykę i gospodarkę kraju niż członkowie rządu.


I sekretarz KC PZPR Edward Gierek i premier Piotr Jaroszewicz na Targach Poznańskich (fot. Bogdan Łopieński)

Napisał w tej notatce, że komputer Karpińskiego to rewelacja, jest mały, może pracować z prędkością 1,5 miliona operacji na sekundę ( w rzeczywistości było to maksymalnie 300 tys.), może współpracować z wieloma urządzeniami i, że przewyższa konkurencyjne komputery,  nie tylko z krajów obozu socjalistycznego, ale z całego świata, a co za tym idzie zainteresowane są nim największe korporacje elektroniczne jak np. japońskie Hitachi. Oczywiście chwalił inżyniera Karpińskiego. Było sporo w tym prawdy, ale jeszcze więcej marketingu, czy, jak wtedy mówiono, propagandy.

Szara rzeczywistość PRL-u

Reklama reklamą, a życie życiem. Rzeczywistość nie wygląda już tak dobrze. Prototyp K-202 miał być uruchomiony do końca 1970 roku, faktycznie ruszył pół roku później, a Anglicy otrzymali go rok po zawartym w umowie terminie czyli końcem 1971 roku, kiedy już miało być wyprodukowane 10 sztuk pierwszej serii K-202. Drugi egzemplarz trafił natomiast do  Komisji Ocen Maszyn Matematycznych, która decydowała czy komputer może trafić do produkcji seryjnej. Mieli problem z oceną maszyny, ponieważ Karpiński nie dostarczył planów urządzenia. Inną komisję, już końcem roku 1970, powołało Zjednoczenie MERA, kiedy okazało się, że Karpiński znacznie przekroczył zaplanowany budżet dewizowy, a chce dokonywać dalszych zakupów. Powołano tzw. “śląską” komisję, w skład której weszli profesorowie ze śląskich uczelni, ale nie zostali oni miło przyjęci przez inżyniera. Karpiński nie chciał im też udostępnić planów komputera, przez co maszyna nie została pozytywnie oceniona, a w związku z tym Zjednoczenie MERA cofnęło zgodę na wydanie kolejnej transzy dewiz na zakup podzespołów za granicą.

Karpiński tłumaczył się angielskim kooperantom, że nie dotrzymuje terminów właśnie przez brak środków ze zjednoczenia MERA, oraz tym, że nie chcą mu dać więcej etatów, choć w samym Zakładzie Doświadczalnym Mikrokomputerów zatrudniał już 52 osoby.


Jacek Karpiński i jego K-202 (fot. www.dobreprogramy.pl blog macminik)

W październiku 1971 r. odbyła się światowa wystawa komputerów w Londynie pod nazwą OLYMPIA, gdzie K-202 nie wywołał już takiej sensacji. Obok polskiego komputera podobne maszyny 16- bitowe wystawiły amerykańskie firmy DEC i Data General. Były to PDP-11 i Nova 1220, o podobnych parametrach, choć znacznie większe gabarytowo. Nie mniej konkurencja doganiała K-202.

Po targach i obejrzeniu K-202  Anglicy z MB Metals przedłużyli umowę współpracy z 1970 r. na następne 7 lat, zmieniając w niej tylko to, że za zakup części za granicą odpowiedzialny będzie PHZ Metronex, a nie jak dotychczas, Jacek Karpiński. Do tego zamówili 15 sztuk w pełni funkcjonalnych K-202, z pełnym oprogramowaniem, w tym m. in. programami Cobol, Basic, Fortran, z dostawą w 1972 r. Konkretnie maszyny miały  być dostarczone w 4 miesiące po otrzymaniu od MB Metals podzespołów elektronicznych do ich produkcji. Snuto przy okazji plany, że jeszcze w 1972 roku zostanie wyprodukowane  min. 100 komputerów, a w następnych latach 500 -1000 szt. rocznie. Było to trochę dziwne, zważywszy, że polska strona nie dostarczyła ani 10 umówionych komputerów na rok 1971, ani prototypu.

Problemy z prototypem i z walutami

Początkiem 1972 roku zamiast prototypu i 10 komputerów były wykonane zaledwie 4 sztuki i, można powiedzieć, że wszystkie były prototypami, bo żadnej w pełni nie dokończono. Ten, który trafił w końcu do Anglii, jako długo oczekiwany prototyp, wrócił z powrotem do kraju. Nie miał wszystkich przewidzianych w umowie funkcjonalności, ani nie miał pełnej dokumentacji, którą Anglicy mieli otrzymać na własność. Czyli po ponad roku pracy zespół Karpińskiego nie zrobił tak naprawdę nawet jednego, w pełni zgodnego z umową, komputera.

Jacek Karpiński oskarżał PHZ Metronex, że sabotuje jego prace, przez zwlekanie z zakupem podzespołów za granicą. Fakt, trwało to długo, bo musiano przestrzegać procedur. Inżynier, mając uprawnienia konsultanta Data Loop, zaczął zamawiać części na własną rękę, bez wiedzy Metronexu. Ale wkrótce Data Loop wstrzymał dostawy, ponieważ to Metronex dysponował środkami na zakupy zagraniczne, a nie wiedząc o samowolce Karpińskiego, nie regulował płatności. Karpiński obwiniła wszystkich o problemy z produkcją; Metronex o zbyt wolne zakupy części, dyrekcję Zjednoczenia MERA, że nie chce zwiększyć ilości etatów, Anglików, że nie przysyłają podzespołów na czas oraz, że nie wywiązują się z umowy dostarczenia oprogramowania do K-202, a w końcu, czy może raczej przede wszystkim, obwiniał klikę partyjno-urzędniczą, która miała przeszkadzać mu w produkcji komputera, celem obrony interesów innych producentów krajowych komputerów, a zwłaszcza wrocławskiego ELWRO.


Minikomputer K-202 w Muzeum Techniki w Warszawie (fot. Muzeum Techniki)

Z kolei inżynier był oskarżany o przekraczanie budżetu, zwłaszcza dewizowego, samowolne rozmowy z Anglikami, sabotowanie produkcji, a nawet podejrzewano go  o pracę na rzecz Anglików. Dowodem na to były plany logicznej struktury K-202, które znaleźli celnicy na Okęciu przeszukujący jego bagaże, kiedy wylatywał do Anglii. Tych dokumentów Karpiński nie przekazał polskiej stronie twierdząc, że ich nie ma albo, że Służba Bezpieczeństwa je zabrała. Po tym incydencie SB, podejrzewając Karpińskiego o pracę na rzecz Anglii, zaczęła go jeszcze skrupulatniej obserwować.

Mimo nieporozumień i niemałego bałaganu, prace nad 15 sztukami komputera K-202 ukończono i w lipcu trafiły one do firmy MB Metals. Brytyjczycy po testach zwrócili je z reklamacją. Okazało się, że są to maszyny albo źle zmontowane, albo mają wadliwe podzespoły, a poza tym mieli uwagi co do jakości oprogramowania.

Karpiński zgodził sie na poprawki w terminie 30 dni.

Po 2 latach  pracy zespołu Karpińskiego i wydaniu milionów złotych wciąż nie było na rynku ani jednego sprawnego komputera K-202.

Jak się skończyła historia nieprzeciętnego komputera – o tym za tydzień.

Ciekawostka, znowu finansowa

W ciągu 2 lat pracy, kiedy w sumie wykonano 19 mikrokomputerów K-202, wydano na ich produkcję olbrzymie środki.

 

Otwarto przy zakładach ERA Zakład Doświadczalny Mikrokomputerów zatrudniający 52 osoby. Dyrektor Jacek Karpiński zarabiał 20 tysięcy złotych miesięcznie, inni specjaliści też musieli mieć dobre pensje. Na pewno znacznie większe niż średnia pensja krajowa – 2,5 tys. złotych.  Na same podzespoły kupowane za granicą wydano 3.3 mln dolarów. Jak się podaje, poza dewizami, na produkcję K-202 wydano ponad 160 mln zł.


Fragment gazety z 1972 roku zachwalającej komputer K-202 (fot. www.dobreprogramy.pl blog macminik)

Jeden komputer miał kosztować na rynku 6,8 tysiąca USD, ale należy pamiętać, że zgodnie z umową część komputerów miała być własnością Brytyjczyków. Ale nawet gdyby cały zarobek z partii 19 komputerów była zyskiem polskiej strony to wyniósłby  129 tysiące USD.

Jak się ma 129 tysięcy USD i obietnice przyszłych zarobków do wydanych w ciągu 2 lat 3,3 mln USD i 160 mln złotych?

Nie ma się co dziwić, że Służba Bezpieczeństwa rozpoczęła sprawę o kryptonimie “Procesor”, która miała na celu sprawdzenie czy inżyniera Karpińskiego można postawić w stan oskarżenia. W grę wchodziła sprawa sabotażu, praca na szkodę polskiego przemysłu, a nawet współpraca z obcym wywiadem. Jak to dzisiaj młodzież mówi : “było grubo”.

G. Shamot

 

 

 

Źródła
=================
“Działania służb specjalnych Polski Ludowej wobec inżyniera Jacka Karpińskiego w latach 1950–1990” – Adam Kochajkiewicz
“Ocalić od zapomnienia K-202” E. Jezierska-Ziemkiewicz, A. Ziemkiewicz
“Wspomnienia konstruktora komputerów w czasach PRL” – Elżbieta Jezierska-Ziemkiewicz
“Geniusz i świnie. Rzecz o Jacku Karpińskim”- Piotr Lipiński
www.legendy-prl.pl
www.dobreprogramy.pl- blog macminik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.