Historia komputerów

Geniusz o niezwykłym życiu – Jacek Karpiński, K-202 – koniec.

Skończyłem poprzedni tekst w drugiej połowie 1972 r., kiedy angielskie “MB Metals” zwróciło pierwszych partię, 15 komputerów K-202, która trafiła do Brytyjczyków w ramach realizacji umowy ze stroną polską. W związku z reklamacją tak dużej partii sprzętu nad głową inżyniera Jacka Karpińskiego zaczęły sie zbierać “czarne chmury”. I nie był to nowy odcinek serialu kostiumowego “Czarne Chmury”, które właśnie wtedy zaczynano kręcić w Polsce. Pierwszy odcinek nadano w TVP  końcem 1973 r. Serial polecam, choć nie ma tam mowy o komputerach. 🙂

Nad Karpińskim zebrały się prawdziwie  “gradowe chmury”. Anglicy zwracają komputery, które ma w 30 dni naprawić i uzupełnić oprogramowanie. Chodziło głównie o zły montaż, brak pełnego oprogramowania i niewykryte w procesie produkcji wadliwe podzespoły. Anglicy zaczynali zastanawiać się nad rozwiązaniem umowy, co byłoby końcem projektu K-202 i osobistą klęską inżyniera. Polska strona z kolei, nie chce finansować dalszych zakupów części elektronicznych za dolary, bo budżet dewizowy jest już mocno przekroczony. A przede wszystkim Służba Bezpieczeństwa prowadzi dochodzenie, chcąc postawić Karpińskiemu zarzuty działania na szkodę polskiej gospodarki, a także szuka dowodów na współpracę Karpińskiego z obcym wywiadem.


Zestawy K-202 w Muzeum Techniki w Warszawie (fot. Muzeum Techniki)

Problemy z jakością K-202

Problemy z jakością przy produkcji komputera K-202 były tak poważne, że dyrekcja Zakładów ERA, które produkowały komputer, zwróciła się do Ministerstwa Przemysłu o reorganizację Zakładów w celu zapewnienia odpowiednich warunków produkcji i zabezpieczenia dostaw dobrej jakości podzespołów elektronicznych, tak aby produkować kilkaset komputerów rocznie, ale najwyższej jakości. Wiązało się to z inwestycjami, także z inwestycjami w dewizach, a tych wydano już na wyprodukowanie pierwszej partii komputerów ogromne ilości. Partia 19 komputerów kosztowała polską stronę 3,3 mln USD. Polskie układy scalone, które stosowano zamiennie z zachodnimi, nie były najwyższej jakości, zatem nie były brane pod uwagę.

Na domiar złego PHZ “Metronex” odrzucił reklamację “MB Metals” na oprogramowanie, odpowiadając, że cześć programów miała wykonać strona angielska, a program COBOL wcale nie był ujęty w umowie, nawet nie określono, kto go ma napisać. Po wymianie korespondencji i wzajemnych pretensjach “MB Metals” stwierdziło zniecierpliwione, że ma już zamówienia na kilkaset sztuk komputera K-202, ale w nieskończoność nie będą czekać na realizację, tym bardziej, że konkurencja nie próżnowała. Od podpisania umowy minęło 2 i pół roku, a strona brytyjska nie otrzymała ani jednego sprawnego i w pełni wyposażonego K-202. Polski komputer przestał być technologiczną rewelacją, w tym czasie dwie  firmy amerykańskie i jedna brytyjska  zaczęły produkować mikrokomputery o podobnych parametrach.

Ponieważ polska strona nie podjęła żadnych decyzji, a sam Jacek Karpiński stracił zapał do dalszej pracy nad projektem, w lutym 1973 roku “WB Metals” wypowiedziało umowę na wspólną produkcję komputera K-202. Nieco później to samo zrobiła “Data Look”. Anglicy wycofali się z umowy, bo przestało im się to opłacać.

W poszukiwaniu inwestora

Zjednoczenie MERA i PHZ “Metronex” rozpoczęły poszukiwania inwestora na terenie Wielkiej Brytanii, który przejąłby zobowiązania po “MB Metals”. Również Jacek Karpiński zaczął swoje poszukiwania, wspólnie z Howardem Lordem właścicielem “Data Loop”. Pomagał im redaktor Stefan Bratkowski mający kontakty z amerykańską firmą ‘Recal Thermonic” Ltd. Rozmowy były nieformalne, nikt z polskich władz ani z resortu elektroniki nie wiedział o nich. Podobno Karpiński obiecywał, że polska strona powiększy zakład produkcyjny i wyasygnuje kolejne kilka milionów  dolarów, aby tylko ruszyć z produkcją komputerów.


Komputer K-202 w pracowni Jacka Karpińskiego, 1971 r.(fot.Romuald Broniarek)

Kiedy w “Metronexie” dowiedziano się o zakulisowych działaniach Karpińskiego wstrzymano mu paszport i nie mógł wylecieć do USA na rozmowy z “Recal Thermonic”. Rzecz jasna, bez głównego konstruktora rozmowy o produkcji  komputera nie mogły się odbyć.

Również PHZ “Metronex” i MERA nie znalazły inwestora strategicznego i projekt międzynarodowej produkcji K-202 z przyczyn finansowych zakończył swój żywot.

Pozostało pytanie co z rozpoczętym projektem, który na starcie pochłonął miliony złotych i 3,3 mln dolarów?

Koniec K-202 początek …MERY

Powołano komisje, w skład której weszli przedstawiciele Ministerstwa Przemysłu Maszynowego, Instytutu Maszyn Matematycznych i Zjednoczenia MERA. Zastanawiano się co zrobić z K-202 i czy jest szansa na wdrożenie komputera w system RIAD. RIAD po polsku Jednolity Systemem Elektroniczny Maszyn Cyfrowych, był to system informatyczny, powstający początkiem lat 70., według założeń którego tworzono komputery i oprogramowanie we wszystkich krajach satelickich Związku Sowieckiego. ZSRR narzucił go krajom bloku socjalistycznego, aby mieć kontrolę nad ich systemami komputerowymi, i żeby mogli wykorzystywać komputery wszystkich krajów  Układu Warszawskiego do zadań militarnych przeciw krajom NATO.

Komisja stwierdziła, że dostosowanie K-202 wiąże się ze zmianą oprogramowania, co zajęłoby min. 2 lata i pochłonęło ogromne środki finansowe, na które Polskę nie stać. Ustalono, że należy z K-202 zrobić minikomputer do zastosowania w polskich przedsiębiorstwach, produkując go w oparciu o polskie podzespoły.

Ostatecznie w połowie 1973 r. zlikwidowano Zakład Doświadczalny Mikrokomputerów przy Zakładach ERA. Całą załogę przeniesiono do Instytutu Maszyn Matematycznych, gdzie powstał… Zakład Doświadczalny Mikrokomputerów. Nastąpiła tylko jedna zmiana. Ponieważ Jacek Karpiński odmówił przyjęcia stanowiska Głównego Konstruktora, funkcje objęła Elżbieta Jezierska-Ziemkiewicz, najważniejsza osoba w zespole po Karpińskim, twórczyni procesora i jednostki centralnej K-202. Ona została głównym kierownikiem zespołu pracującego nad nowym komputerem, de facto opartym na  schemacie K-202, ale produkowanym na bazie polskich podzespołów. Opracowywano także system operacyjny i oprogramowanie do tego komputera. Komputer nazwano MERA-400. O tej maszynie napiszę osobny artykuł.


Elżbieta Jezierska-Ziemkiewicz podczas pracy nad K-202 (fot. ze strony www.dobreprogramy.pl)

Jeżeli chodzi o oryginalny K-202 wyprodukowano z pozostałych podzespołów jeszcze kilkanaście komputerów, w sumie na rynek trafiło 30 sztuk. Część maszyn oddano zgodnie z umową do Anglii, część została sprzedana w kraju. Trafiły do wojska m.in. do Dowódctwa Marynarki Wojennej, na uczelnie m.in. Politechnikę Gdańską, Politechnikę Krakowską i do przedsiębiorstw. Jeden z komputerów pracował prawie 20 lat w Hucie im. Lenina w Nowej Hucie, co chyba dobrze świadczy o  jakości tych komputerów.

Służba bezpieczeństwa nie znalazła wystarczających dowodów aby oskarżyć Jacka Karpińskiego o współpracę z obcym wywiadem, ani o działanie na niekorzyść polskiej gospodarki, więc sprawę wyciszono. Nie mniej w 1973 r.  wydano dyrektywę aby nie wydawać Karpińskiemu paszportu. Do 1981 r. Karpiński nie mógł wyjechać za granicę.

Jacek Karpiński mimo, że podawał się za ofiarę nienawiści ze strony kolegów informatyków, którzy pozbawiali go intratnych stanowisk oraz ofiarę spisku na wysokich szczeblach partyjnych w PZPR, nie przestawał zabiegać o możliwość dalszych prac nad K-202… u swoich wysoko postawionych partyjnych znajomych. Doszło do tego, że w 1974 r. odbyła się narada na wysokim szczeblu w Komitecie Centralnym PZPR i wydano zgodę na dalsze prace nad K-202, ale  na Wydziale Fizyki Doświadczalnej Uniwersytetu Warszawskiego. Ku zdziwieniu wszystkich Jacek Karpiński nie zgodził się na to i zrezygnował całkowicie z kontynuowania pracy nad mikrokomputerem K-202. Powiedział, że będzie opracowywał nowy system komputerowy zgodny z RIAD dla potrzeb naukowych.

Tak skończyła się historia niezwykłego komputera K-202, który co prawda nie wyprzedzał swoich czasów o lata, ale mógł być pierwszym polskim minikomputerem konkurującym z amerykańskimi maszynami i do tego świetnie się sprzedającym w kraju i zagranicą. Tak się jednak nie stało.

 Zamiast ciekawostki

Cała historia mikrokomputera K-202 pokazał, że Karpiński nie był geniuszem na miarę prof. Jan Czochralski, ale był wybitnym konstruktorem komputerów, wybitnym informatykiem, któremu kilka czynników nie pozwoliło na zrobieniu kariery w Polsce, jaką zrobiłby w krajach zachodnich, a także na zarobienie dużych pieniędzy. Choć trzeba przyznać, że jak na warunki PRL-owskie zarabiał bardzo dobrze.

Co mu przeszkodziło? Były to na pewno problemy z biurokracją w wydaniu PRL, gdzie każda decyzja zapadała powoli, gdzie trzeba było miesiącami czekać na zamówienie części za granicą, gdzie skąpiono na wydawaniu  dewiz nawet w branży tak strategicznej jaką były komputery. Na pewno, nie wszyscy koledzy ze świata naukowego i informatycznego lubili inżyniera, choć głównie z jego winy. Karpiński nie szczędził im, nie zawsze słusznej, krytyki i głośno mówił jaki on jest zdolny, a inni, mniej zdolni, zajmujący ważne posady w instytucjach branżowych, hamują jego karierę. Również Zakłady ELWRO, w pewnym sensie, utrudniały  mu pracę nad K-202, lobbując w rządzie i  KC PZPR by przyznawano im  dolary na zakup podzespołów elektrycznych za granicą. System gospodarczy w kraju socjalistycznym, jakim był PRL działał tak, że przedsiębiorstwa państwowe (innych nie było) zależne były od budżetu centralnego. W ministerstwach i zjednoczeniach decydowano, jakie środki finansowe przedsiębiorstwo dostanie w danym roku. Środków zawsze brakowało, problemy były zwłaszcza z dewizami. Jeżeli Karpiński załatwił sobie w KC PZPR dodatkowe dewizy na zakup części w  Anglii, to ministerstwo, żeby mu je przekazać musiało zabrać komuś innemu np. uszczuplić budżet dewizowy Zakładów ELWRO. Stad animozje między Karpińskim, a ELWRO (czy innymi zakładami produkującymi elektronikę) i stała walka o dewizy przeznaczone na zakup podzespołów lepszej jakości.


Inżynier Jacek Karpiński (fot. ze strony www.alchetron.com)

Nie mniej największą przeszkodą, która zahamowała produkcję K-202 był sam inżynier Jacek Karpiński. Miał świetne pomysły i był doskonałym projektantem i konstruktorem komputerów, ale był kiepskim menadżerem. Poza tym szybko coś wymyślał, zapalał sie do pracy, ale z czasem entuzjazm mu się kończył i tak naprawdę żadnego projektu nie doprowadził do końca, również K-202. A najgorszą cechą inżyniera, o której chyba pierwszy napiszę otwarcie, był nonszalancki stosunek do pieniędzy. Nigdy nie liczył się z pieniędzmi, lubił luksus i wystawne życie. Szybko potrafił zarobić, ale jeszcze szybciej stracić pieniądze. Podobnie w życiu zawodowym, wydawał ogromne sumy na zakup części i podzespołów, nie licząc się z kosztami, nie negocjując cen, tak że budżet całego projektu wydał już we wstępnym etapie prac nad komputerem.

Bez wątpienia Jacek Karpiński był świetnym konstruktorem i informatykiem, ale nie powinien zajmować się zarządzaniem i realizacją swoich projektów. Niestety, chciał być alfą i omega tych projektów, a jak widać po efektach, aż tak genialny nie był.

To nie koniec historii inżyniera  Karpińskiego, Jeszcze będzie o nim głośno, zwłaszcza kiedy zacznie.. hodować świnie, ale o tym trochę później. Teraz, początkiem lat 70. nadchodzi IV generacja komputerów – era mikroprocesorów i komputerów typu PC, jakie już wszyscy znamy ze współczesnych czasów. Oczywiście nadchodzi z Ameryki. O tym za tydzień.

 

G. Shamot

 

 

Źródła
=================
Działania służb specjalnych Polski Ludowej wobec inżyniera Jacka Karpińskiego w latach 1950–1990 – Adam Kochajkiewicz
Ocalić od zapomnienia K-202 E. Jezierska-Ziemkiewicz, A. Ziemkiewicz
“Geniusz i świnie. Rzecz o Jacku Karpińskim”- Piotr Lipiński
www.dobreprogramy.pl- blog macminik
http://www.girlsgonetech.pl/pionierki-ewa-jezierska-ziemkiewicz
Wspomnienia konstruktora (nie zawsze głównego) komputerów w czasach PRL – Elżbieta Jezierska-Ziemkiewicz
legendy-prl.pl
https://mera400.pl K-202, MERA-400 i CROOK – Krótka historia pewnego projektu- Zbigniew Czerniak
www.alchetron.com

2 thoughts on “Geniusz o niezwykłym życiu – Jacek Karpiński, K-202 – koniec.

    1. Dziękuję. Staram się pisać nie tylko o komputerach, ale również, a może przede wszystkim o naszych wybitnych naukowcach, inżynierach i konstruktorach. W historii Polski mieliśmy cała masę wybitnych ludzi techniki (nie tylko związanych z informatyką), których osiągnięcia są znane w krajach europejskich czy wręcz na całym świecie. Natomiast w Polsce albo są całkiem nieznani, jak prof. Czochralski, albo krążą o nich legendy mające niewiele wspólnego z rzeczywistością, jak o Jacku Karpińskim.
      Chciałem, w przystępny sposób, pokazać historię Karpińskiego i jego komputerów, aby zainteresować czytających jego nietuzinkową postacią. Cieszę się, że internauci czytają moje teksty. Może, ktoś pod ich wpływem napisze prawdziwą biografię inżyniera!?
      Cieszę się, że Panu mogłem pomóc. Zapraszam do czytania kolejnych tekstów, będzie jeszcze i o Karpińskim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *