100 tekstów na 70 lat polskiej informatyki

Posted 1 CommentPosted in Historia komputerów

 

Dzisiaj ostatni dzień 2018 roku. Tydzień temu, dokładnie 23 grudnia minęła 70 rocznica polskiej informatyki. Precyzyjnie, to minęło 70 lat od powstania w 1948 r,. w Warszawie Grupy Aparatów Matematycznych (GAM). GAM był pierwszą polską jednostką naukową powołaną do skonstruowania komputera, podobnego do tego jaki zrobili Amerykanie w 1948 r., nazwanego  ENIAC. O ENIAC-u, jednym z pierwszych komputerów w historii pisałem, odsyłam do tekstu z września 2017 r. Członkom GAM chodziło o zbudowanie aparatu matematycznego lub maszyny matematycznej, bo pojecie “komputer” jeszcze wtedy nie istniało, nawet w krajach zachodnich. Maszyny, która ułatwi matematykom obliczenia, a jednocześnie będzie wykorzystana w innych dziedzinach. Na przykład w wojsku.

Pierwszy polski komputer XYZ. Skonstruowany przez zespół Leona Łukaszewicza w 1958 r. (fot. Wikipedia)

Z kolei dzisiejszy mój tekst to tekst nr 100 na stronach naszego blogu. 100 tekstów na 70 lat polskiej informatyki. No nie do końca tak było, ale ładnie brzmi. Zaczynając blog nie myślałem o tym , że napiszę 100 tekstów, a już na pewno nie myślałem o pisaniu o historii polskich komputerów w związku z 70 rocznicą polskiej informatyki. Przeczytajcie ten jubileuszowy tekst. Dziś trochę bardziej osobisty.

70 lat polskiej informatyki

O powstaniu GAM pisałem już w tym roku. Zainteresowanych szczegółami odsyłam do tekstu ze stycznia. W składzie założycielskim GAM było 6 osób. Człowiekiem, który zainicjował wszystko, był dyrektor powstałego właśnie Państwowego Instytutu Matematycznego, wybitny matematyk prof. Kazimierz Kuratowski. Był jedynym z zespołu, który na własne oczy oglądał amerykański komputer ENIAC. Chciał, żeby Polacy wybudowali podobną maszynę matematyczną, ułatwiającą życie nie tylko matematykom. Dołączyli do niego matematycy, zajmujący się również logiką, prof. Andrzej Mostowski oraz dr Henryk Greniewski. Ta trójka doświadczonych naukowców wniosła wkład matematyczno-logiczny i organizacyjny w skonstruowanie pierwszych polskich komputerów. Dołączyli do nich młodzi inżynierowie Krystyn Bochenek, Leon Łukasiewicz i Romuald Marczyński, którzy wnieśli wiedzę wyuczoną na politechnice, świeże spojrzenie na temat oraz młodzieńczy zapał i chęć dokonania czegoś wielkiego. Zapewne kierowała nimi pasja i chęć pokazania, że mimo wojennych zniszczeń i panującej wokół biedy, Polacy są zdolnym, inteligentnym narodem i potrafią zrobić maszynę podobną do tej amerykańskiej.

Romuald Marczyński. Profesor, pionier polskiej informatyki. Jedyny obok prof. Kilińskiego Polak nagrodzony
medalem Pioniera Informatyki, przyznawanym najwybitniejszym twórcom komputerów na świecie.(fot. Wikipedia)

ENIAC-a nie zbudowali, bo nie mieli na to ani środków finansowych, jakimi dysponowali amerykańcy koledzy, ani nawet dostępu do podzespołów elektronicznych wysokiej jakości. Polski przemysł dopiero się odbudowywał po wojennych zniszczeniach, korzystano więc w dużej mierze z poniemieckich lamp elektronowych. GAM-owcy zbudowali ARR, ARAL, EMAL-1 potem EMAL-2 a przede wszystkim pierwszą polską maszynę cyfrową XYZ. Skonstruowany w 1958 r. XYZ był pierwszym polskim komputerem cyfrowym, zbudowanym na bazie lamp elektronowych i diod germanowych. A dokładnie to był pierwszym polskim “mózgiem elektronowym”, bo tak nazywano wtedy komputery. Nazwa “komputer” powstała w USA po II Wojnie Światowej, w Polsce zaczęto ją stosować pod koniec lat 60. Na dobre nazwa przyjęła się w latach 80 XX wieku, kiedy nastąpiła rewolucja mikrokomputerowa i świat zalały komputery osobiste typu IBM PC i jego klony. Do tego czasu używano w PRL-u nazw “maszyna matematyczna”,  “mózg elektronowy” czy “maszyna cyfrowa”.

Również pojęcie “informatyka” dosyć późno wprowadzono do języka polskiego, bo 20 lat po powstaniu GAM. W 1968 r. na I Ogólnopolskim Sympozjum ludzi związanych z maszynami matematycznymi w Zakopanem, Romuald Marczyński, późniejszy profesor zaproponował wprowadzenie do języka polskiego słowa “informatyka”. Miało, podobnie jak w języku francuskim czy niemieckim, określać dziedzinę nauki i techniki zajmującej się maszynami matematycznymi i oprogramowaniem do tych maszyn. Jak widać słowo przyjęło się, ale też nie od razu.

100 tekstów na blogu wajkomp.pl

Kiedy zaczynałem pisać bloga firmowego, myślałem, że będę pisał głównie o sprzęcie komputerowym, zwłaszcza tym, który sprzedaje nasza firma. Takie typowe teksty reklamujące nasz towar. Początkowo sprzedawaliśmy akcesoria komputerowe marki E-Blue, mało znane jeszcze w Polsce. E-Blue to japońsko-chińska firma założona przez graczy komputerowych, którzy projektowali i sprzedawali sprzęt głównie skierowany do graczy profesjonalnych i miłośników gier komputerowych. Starałem się przybliżyć potencjalnym klientom myszki, klawiatury i słuchawki tej firmy, publikując krótkie recenzje. Nie chciałem pisać o innym sprzęcie, bo tego typu teksty ukazują się na wielu blogach. Poza recenzjami E-Blue, zacząłem pisać o historii komputerów, bo takich teksów jest niewiele w naszym kraju, a o historii polskich komputerów nie pisze prawie nikt. Początkowo były to krótkie teksty, bardziej na zasadzie ciekawostek niż poważnych artykułów. Jednak z czasem okazało się, że historia powstawania komputerów, a szczególnie historie życia ich twórców, są bardzo pasjonujące, często nieco tajemnicze.

Jeden z najlepszych systemów komputerowych III generacji w Europie ODRA 1305 w ZETO Szczecin. (fot. Informatyka nr styczeń 1975)

Pierwsze komputery rodziły się w czasie II Wojny Światowej, gównie z myślą o wspomaganiu armii i tworzeniu nowej broni np. jądrowej. Potem był wyścig zbrojeń między krajami NATO i Układu Warszawskiego, a także rywalizacja w podboju kosmosu miedzy USA i ZSRR, gdzie komputery odgrywały coraz większą rolę. Wszystko to osnute tajemnicą wojskową, która nawet teraz po 70-80 latach nie do końca jest przed nami odkryta.  Aby napisać solidny artykuł, nie można opierać się na Wikipedii. Trzeba sprawdzić wiele źródeł, przeczytać wiele tekstów i książek, obejrzeć filmy, jeżeli nakręcono na dany temat. Jest to czasochłonne, ale pasjonujące, niczym czytanie kryminałów lub oglądanie filmów sensacyjnych. A przy okazji im więcej czytałem, wchodziłem w temat, tym więcej miałem wątków do opisania. Często z jednego tematu robiłem kilkuczęściowy wpis. A i tak został materiał na kolejny artykuł. Myślę, że spokojnie mógłbym pisać jeszcze raz historię informatyki i nie powtarzać się.

Co w roku 2019?

Na razie jednak jestem w pasjonujących latach 80, piszę  tekst nr 100, a do współczesności jeszcze kilkanaście napiszę. Na pewno chciałbym jak najwięcej napisać o polskiej informatyce, nie tylko z racji 70 rocznicy. Głównie dlatego, że historia tych 70 lat jest tylko powierzchownie opisana, wiele w niej białych plam i niejasności. W miarę dobrze opisana jest historia Wrocławskich Zakładów Elektronicznych ELWRO i historia produkowanych w nich komputerów linii ODRA. To wszystko dzięki byłym pracownikom Zakładów, którzy stworzyli swoją stronę internetową, gdzie dzielą się własnymi wspomnieniami z pracy w ELWRO. Lecz to wyjątek. Na temat Warszawskich Zakładów Systemów Mikrokomputerów MERA, produkujących komputery MERA, wiemy bardzo niewiele. Może z czasem będą pokazywały się cenzurowane do tej pory materiały, może też odezwą się twórcy polskich maszyn matematycznych czy ich spadkobiercy.  Liczę na to. Wszystkich mających jakieś informacje na temat polskich komputerów proszę o kontakt. Szkoda, żeby dorobek polskich inżynierów poszedł w niepamięć!

Optimus komputer Romana Kluski

Optimus PC. Jedyny polski komputer klasy PC produkowany seryjnie w Polsce, w zakładach Romana Kluski (fot. ze strony www.iq.intel.pl)

Kiedy w zeszłym roku zaczynałem pisać o polskich komputerach, nie wiedziałem, że w tym roku będzie uroczyście obchodzona 70 rocznica informatyki, nie zamierzałem jakoś szczególnie to obchodzić. Ale skoro mamy taką rocznicę, a ja mam trochę materiałów postanowiłem napisać serię artykułów związana z tą rocznicą. O maszynach już piszę, dlatego pora napisać o ich twórcach. Przez te 70 lat w polskiej informatyce przewinęło się wiele wybitnych postaci, na ogół mało znanych lub wcale nieznanych wśród rodaków. Pisałem o prof. Janie Czochralskim, choć bezpośrednio nie brał udziału w tworzeniu polskich komputerów, ale bez jego wynalazku by ich nie było. Pisałem o inżynierze Jacku Karpińskim. Zamierzam w 2019 r. napisać kilka  artykułów o tych najwybitniejszych postaciach polskiego 70-lecia. O pionierach naszej informatyki jak o prof. Leonie Łukaszewiczu i prof. Romualdzie Marczyńskim, ale też o tych, którzy konstruowali maszyny czy pisali programy w późniejszych latach jak inż. Elżbieta Jezierska-Ziemkiewicz czy prof. Andrzej Salwicki.

Życzenia na Nowy Rok

Na koniec tego bardzo pracowitego 2018 roku chciałbym wszystkim stałym Czytelnikom naszego bloga, a także tym, którzy zaglądają tu sporadycznie życzyć:

Samych udanych przedsięwzięć w 2019 roku, zarówno w życiu zawodowym, jak i w życiu prywatnym!

Życzę Wam także, żeby wszystkie komputery, które napotkacie w Nowym Roku były Wam przyjazne i nie utrudniały życia. A Wy, żebyście się obchodzili się z nimi łagodnie. Wszystkie PC-ty i laptopy, a nawet małe smartfony zbudowane są  w znacznej mierze z krzemu. Również nasze ciało po części składa się z krzemu. Krzem to obok tlenu najważniejszy pierwiastek, pierwiastek życia. Zatem mamy z komputerami wiele wspólnego. Szanujmy je! 😀

Do siego Roku 2019!

 

Grzegorz Shamot

 

 

 

 

Zdjęcie tytułowe: AKAT-1 pierwszy na świecie tranzystorowy analizator równań różniczkowych Jacka Karpińskiego. 1959 r. (fot. Muzeum Techniki)

 

 

Apple Macintosh – pierwszy Mac. “1984”

Posted Leave a commentPosted in Historia komputerów

Kiedy zbierałem materiały to tego tekstu, w jednym z artykułów na stronie poważnego pisma przeczytałem, że Apple Macintosh był pierwszym komputerem z myszką i interfejsem graficznym, przeznaczonym dla masowego użytkownika. To nieprawda. Autorom polecam mój tekst sprzed tygodnia, na temat Apple Lisy. Lisa wyprodukowana w 1983 roku była pierwszym komputerem z interfejsem graficznym GUI sterownym myszką, przeznaczonym dla masowego użytkownika. Nie trafiła do mas lub jak kto woli “pod strzechy”, bo kosztowała aż 10 tys. ówczesnych dolarów (to około 25 tys. współczesnych dolarów). Nawet IBM nie sprzedałby swojego PC-ta za taką cenę. Poza tym Lisa miała problemy z systemem. Procesor Motorola 68000 5GHz i układ graficzny były zbyt słabe w stosunku do wymagań GUI. Widać to było podczas pracy z wymagającymi aplikacjami jak np. arkuszem kalkulacyjnym. Skomplikowane arkusze powodowały “zawieszanie się” komputera.

Macintosh młodszy brat Lisy

Projekt Apple Lisa to ponad 100 tys. sprzedanych komputerów i ponad miliard dolarów przychodu. Mimo to Lisa była projektem nieudanym, który przyniósł firmie stratę. Zarząd Apple nie bardzo wierzył w powodzenie Lisy, ponieważ już na etapie budowy prototypu generowała ogromne koszty. Dlatego w tym samym czasie prowadzono pracę nad innym komputerem o bardzo zbliżonych parametrach, ale mającym być znacznie tańszym. Równoległy projekt, rozpoczęty w 1979 roku, prowadził Jef Raskin, doktor informatyki, którego marzeniem było stworzenie wydajnego komputera, przyjaznego dla użytkownika, a jednocześnie sprzedawanego w takiej cenie, aby był dostępny dla przeciętnego Amerykanina. Komputera, który mógłby konkurować nie tylko z IBM PC, ale też z tanimi Commodorami czy Atari.

macintosh start

Prezentacja Apple Macintosh 128K.  Styczeń 1984 r. (fot. ze strony www. cnet.com)

Raskin był miłośnikiem jabłek odmiany Mc Intosh i swój projekt nazwał jak ulubiony owoc, ale żeby nie było problemów patentowych, zmienił pisownię na Macintosh. I tak rozpoczęła sie historia komputerów znanych dzisiaj jako rodzina Mac. W projekcie Raskina Macintosh miał monitor 9 calowy monochromatyczny o rozdzielczości 256×256, zintegrowany z jednostką centralną i standardowy interfejs, czyli klawiaturę. Jednak w 1981 roku do projektu wszedł Steve Jobs, usunięty z projektu Lisa przez CEO Michaela Scotta. Zrobił się kierownikiem projektu, odsuwając Raskina. Zmienił znacznie pierwotną koncepcję komputera, dodając przede wszystkim GUI i myszkę. Zmieniono też parametry techniczne podzespołów, tak, że z pomysłu Raskina została tylko skrzynka z monitorem 9 calowy.

Steve Jobs nazwał się “ojcem” Macintosha i w pewnym sensie miał rację. Ale nie tyle był “ojcem” komputera, jako maszyny, ale “ojcem” zjawiska medialnego i reklamowego, jakim był Apple Macintosh. Jobs po raz kolejny pokazał się jako doskonały marketingowiec – człowiek, ktory potrafi stworzyć produkt (niekoniecznie swojego pomysłu), wypromować go i sprzedać szerokiemu gronu odbiorców. W przypadku tego komputera zachwyciła zwłaszcza promocja, która pokazała, że Jobs to mistrz prezentacji, potrafiący porwać swoim entuzjazmem tłumy.

“1984”  

Wszystko zaczęło się od filmu reklamowego pt.: “1984”, w reżyserii Ridleya Scotta, znanego wtedy z  filmu  “Obcy, 8 pasażer Nostromo”. 60 minutowa reklama została pokazana w telewizji na kilka dni przed premierą Macintosha, w najlepszym czasie antenowym, podczas meczu Super Bowl.  Super Bowl to finał ligi futbolu amerykańskiego, który zazwyczaj odbywa się na początku roku, a przyciąga przed telewizory ponad 100 mln widzów w USA. Półminutowe reklamy kosztują nawet ponad 2 miliony dolarów (rekord 2,7 mln), ale przynoszą też milionowe zyski. Apple zapłaciło 750 tys. $ za 1 minutę czasu reklamowego. A konkretnie Steve Wozniak ze Stevem Jobsem, bo zarządowi nie spodobała się reklama i odmówił jej finansowania.

kadr z filmu 1984

Kadr z filmu reklamowego Macintosha pt.: “1984” (fot. www.businessinsder.com)

Tytuł filmu “1984” jest nawiązaniem do książki Georga Orwell ‘Rok 1984″. W filmie dziewczyna w sportowym stroju, z jabłkiem na koszulce ucieka przed policją, wbiega do sali, w której z ekranu “Wielki Brat” przemawia do wsłuchanych w niego widzów. Dziewczyna wielkim młotem rzuca w ekran, który wybucha i wizerunek “Wielkiego Brat” znika. Pojawia się napis: “24 stycznia Apple przedstawi Macintosh i zobaczycie, dlaczego 1984 nie będzie jak “1984”. “Wielki Brat” to w pomyśle Jobsa oczywiście IBM, a Macintosh to młot, który uderzy w wizerunek Wielkiego Brata. Steve Jobes wypuszczając Macintosha rzuca wyzwanie wielkiemu IBM-owi.

Jobs mistrz prezentacji

24 stycznia 1984 roku na dorocznym spotkaniu akcjonariuszy Apple Steve Jobs przeprowadził półgodzinny pokaz, na którym po raz pierwszy wyciągnął z torby komputer Apple Macintosh, niewiele większy od kartki A4. Uruchomił system z dyskietki 3,5 calowej. W takt muzyki Vangelisa z filmu “Rydwany ognia” na ekranie komputera pokazał się napis “Macintosh szalenie wielki”, a na ekranie kinowym pokazano możliwości komputera, m. in. narysowaną w programie graficznym twarz Jobsa. Potem Macintosh przemówił, przedstawił się i powiedział, że Steve Jobs jest dla niego jak ojciec. Pierwszy raz komputer przemówił do tłumu, pierwszy raz pokazano tak zaawansowaną grafikę. 2600 osób zebranych na sali zgotowało Jobsowi owację na stojąco, a półgodzinny show przeszedł do historii komputerów i marketingu.

prezentacja macintosha

Steve Jobs podczas prezentacji Macintosha. 24 stycznia 1983 r. (fot. ze strony  www.forbes.com)

Steve Jobs wyciągnął Macintosha z torby jedną ręką, gdyż pudło jednostki centralnej i monitor tworzyły jedną bryłę o wymiarach 35x24x28 cm i ważyło tylko 8kg. Z IBM PC 5150 nie mógłby tego zrobić, bo składał się z pudła jednostki centralnej i monitora, do tego był cięższy i dużo większy. To wyciąganie komputera jak królika z worka miało pokazać przewagę Appla PC nad IBM PC.

Apple Macintosh 128K

Pierwszy Macintosh, nazwany później dla odróżnienia od innych modeli Macintosh 128K, był komputerem 32-bitowym, zbudowanym na bazie procesora Motorola 68000. Podobnie jak Lisa, ale jego procesor działał z prędkością 8 MHz, Lisy 5MHz. Mac miał 128kB pamięci RAM (stąd nazwa) i 64kB pamięci ROM. System Mac OS 1.0 ładował się z dyskietki 3,5 calowej o pojemności 400kB. Stacja dyskietek była zamontowana pod monitorem 9 calowym o rozdzielczości 512×342. Interfejsami była klawiatura podłączana za pomocą kabla telefonicznego i myszka z 1 przyciskiem. Można było dokupić drugą stację dyskietek i dżojstik. Komputer posiadał również głośnik i wyjście audio mono. Dysku twardego nie było.

mac kontra ibm

Macintosh vs. IBM PC (fot. ze strony www.manuelnoriega.es)

Apple Macintosh 128K kosztował 2495$. Wypuszczono również nową wersję Lisy z oznaczeniem 2, która kosztowała 1000$ więcej. Pierwszy Mac dobrze się sprzedawał dzięki medialnemu sukcesowi prezentacji i reklamy “1984”. W 1984 r. sprzedano 912 tysięcy komputerów, w 1993 sprzedaż roczna wynosiła 1, 8 mln sztuk. Sprzedaż Maców rosła, przychód ze sprzedaży zwiększał się co roku, a mimo to Apple tracił pozycję na rynku komputerów osobistych i miał kłopoty finansowe. A jedną z przyczyn był Bill Gates. Ale o to już inna historia.

Ciekawostka

Spółka Apple Computers weszła na giełdę w 1980 roku i od razu akcje z 14$ za sztukę skoczyły na 29$. Sprzedano wszystkie 4,6 mln akcji. Firmę wyceniono wtedy na 1,77 miliarda dolarów. Dzisiaj akcje kosztują ponad 200$, a spółka warta jest ponad bilion dolarów. Bilion, czyli 1 i 12 zer! Apple jest najbardziej wartościową spółką świata. W różnych rankingach finansowych wyprzedza ją czasem Alphabet, czyli Google. Lecz Google to korporacja czy raczej konglomerat firm. A Apple to tylko Apple i aż Apple. Mimo wzlotów i upadków od 5 dekad w czołówce największych firm świata i 5 dekad wśród największych firm produkujących komputery osobiste. Od kilku –  na 4 miejscu – z udziałem w rynku około 7-8%. Może 8% to niedużo, ale na stale kurczącym się rynku komputerów Apple jest jedyną obok HP firmą notującą co roku większe zyski. Jak widać “nadgryzione Jabłko” im starsze tym lepsze.

 

jobs i atkinson

Steve Jobs i Bill Atkinson z Macintoshem. 1984 r. (fot. ze strony www.pophisorydig.com)

 

W 1980 r. po raz pierwszy w historii giełdy finansowej sprzedaż akcji notowanej po raz pierwszy spółki przyniosła milion dolarów 300 osobom! Tak, 300 osób w jeden dzień stało się milionerami. Wśród 1000 pracowników Appla aż 40 zostało milionerami. Udziały założycieli firmy: Steve Wozniaka wyniosły 117 milionów, Mika Makkuli 203 milionów, a Steva Jobsa 217 milionów. Jobs w jednym z wywiadów powiedział, że w wieku 23 lat był wart 1 milion $, w wieku 24 lat 10 milionów $ a w wieku 25 lat 100 milionów $. Dodał jeszcze: “Nigdy nie robiłem tego, co robię dla pieniędzy”.

To chyba największa radość, największe szczęście każdego, kto para się jakąś pracą zawodową. Robić to, co się kocha i zarabiać na tym duże pieniądze. No, w przypadku Jobsa bardzo, bardzo duże pieniądze. Szczęściarz?   

 

Grzegorz Shamot

 

 

 

Źródła
=================
https://history-computer.com
http:// www.mac-history.net/
1984 Macintosh 128K/512K Teardown and Review
“https://www.youtube.com/channel/UCWzuNflwywaRVerbDsgG2lA”>TanRu
Steve Jobs Introduces the Macintosh
https://www.youtube.com/channel/UCHDr4RtxwA1KqKGwxgdK4Vg Computer History
https://nytimes.com
https://adage.com
Walter Isaacson – “The Innovators”
https://forbes.com
http://www.juanmnogueira.es
http://lowendmac.comhttp://
www.pophistorydig.com
Zdjęcie tytułowe: Macintosh 128k (fot. ze strony www.oldcomputers.net)

GUI – interfejs graficzny użytkownika. Jobs. Apple Lisa.

Posted Leave a commentPosted in Historia komputerów

GUI – interfejs graficzny użytkownika, czyli to, co znamy ze współczesnych komputerów w postaci Windowsa czy Mac OS powstał 45 lat temu. Dokładnie w 1973 r. Alan Key z kolegami z Xeroxa stworzył GUI dla obsługi komputera Xerox Alto.  Alan Key był świetnym informatykiem i wizjonerem, jak Steve Jobes czy Bill Gates, ale prezesi jego firmy wizjonerami nie byli. Dlatego ani komputer Alto, ani zainstalowany na nim system GUI nie zaistniał na rynku konsumenckim. Za to Jobs i Gates nie musieli liczyć się z szefami swoich firm, bo to oni zakładali Apple i Microsoft  i to do nich należało ostatnie słowo w najważniejszych decyzjach (no może nie do końca, bo Jobsa wyrzucono z firmy). W kwestii GUI obaj panowie mieli identyczne zdanie. GUI to jest coś, co ułatwi człowiekowi obsługę komputera. To jest coś, co każdy użytkownik komputera będzie chciał mieć. To jest coś, na czym można będzie dużo zarobić.

Steve Jobs okradł Xeroxa?

W czasach, kiedy powstawały komputery PC ich twórcy często działali wspólnie wymieniając się wiedzą, doświadczeniami. Była oczywiście konkurencja między nimi, bo przecież starali się o tego samego klienta, ale na przełomie lat 70 i 80 XX w. duch hippisów walczących z systemem i prawdziwych hakerów (nie mylić ze współczesnym pojęciem haker) zobowiązywał wręcz do dzielenia się swoją wiedzą, pomysłami, a nawet programami.  Steve Jobs bywał w Microsofcie, bywał też w Xeroxie. W roku 1979 odwiedził dwukrotnie Pal Alto z inżynierami z Apple, przyglądając się pracom kolegów z Xeroxa. Pokazano im Ethernet, protokół pozwalającą łączyć komputery w sieć, ale to ich nie interesowało. Pokazywano możliwości programowania obiektowego, ale Jobs nie był programistą i to też go nie interesowało. Zainteresował go interfejs GUI wymyślony przez Alana Keya. Ekran przypominający blat biurka, ikony, okienka, sterowany myszką kursor, to było to, co zachwyciło Steva Jobsa.

Interfejs graficzny Lisa OS komputera Apple Lisa (fot. ze strony www.macstories.net)

Steve Jobs uważał, że komputer osobisty to nie tylko skrzynka z elektroniką i programami, ale urządzenie, które wzmacnia pozycje jednostki w świecie. Nie cenił metalowych skrzynek produkowanych przez IBM – komputerów IBM PC. Sam tworzył komputery-dzieła sztuki, które poza praktyczną stroną musiały być ładne i łatwe w obsłudze. Komputer wg Jobsa musiał przyciągać klienta swoim wyglądem, a jednocześnie być tak prosty w obsłudze, aby każdy mógł z niego korzystać, a nie tylko inżynierowie czy zaawansowani technicznie użytkownicy.  Dlatego, kiedy zobaczył GUI zrobione przez Alana Keya, wiedział, że tak będą wyglądały systemy operacyjne komputerów w przyszłości. Chciał, żeby komputery Appla miały jeszcze lepszy i jeszcze bardziej przyjazny interfejs.

Mówi się, że Steve Jobs ukradł pomysł na interfejs GUI komputera Xeroxowi. Nie do końca tak było. Nigdy formalnie nie kupił licencji na GUI, ale zapłacił Xeroxowi za możliwość zapoznania się z technologią wymyśloną w PARC akcjami Appla. Akcjami wartymi wtedy milion dolarów.

Apple Lisa

Kiedy Jobs zapoznawał się z systemem  Xeroxa zaangażowany był w zespole pracującym nad nowym komputerem, który nazwano Lisa, od imienia córki Jobsa. Miał to być komputer inny niż linia Apple. Firma popadła w kłopoty finansowe po bardzo kiepskiej sprzedaży Apple III w 1980 r. Lisa miała być nowoczesnym komputerem, który spowoduje, że klienci znowu będą kupować komputery z nadgryzionym jabłkiem, jak to miał miejsce przy sprzedaży Apple I i Apple II

Apple Lisa 2 (fot. www.mac-history.com)

Apple Lisa zaprezentowano oficjalnie w styczniu 1983 r. Była zbudowana na bazie procesora Motorola 68000, miała zegar 5MHz, 1MB RAM, dwie stacje dyskietek dwustronnie zapisywanych 5,24″, w opcji dysk twardy 5GB. Monitor monochromatyczny 12″ o rozdzielczości 720×360 był zintegrowany z komputerem. W przeciwieństwie do komputerów serii Apple, Lisa miała klawiaturę podpinaną na kablu oraz myszkę z jednym przyciskiem. Całość wyglądał bardzo nowocześnie, nie mniej komputer okazał się niewypałem. Koszty projektowania i produkcji Lisy były tak duże, że aby zarobić na komputerze cenę sprzedaży ustalono na 9995 $. Była to kwota ogromna jak na komputer PC. Przypomnę, że uważany za drogą markę IBM sprzedawał swój PC XT, w pełnej wersji z kolorowym monitorem i drukarką, za “jedyne” 6000 $.

Interfejs graficzny Lisa OS

Lisa przeszła jednak do historii jako pierwszy komputer PC z interfejsem graficznym GUI. Lisa OS, tak nazywał się ten system operacyjny, był obsługiwany za pomocą myszki i klawiatury. Programiści Appla przerobili GUI z Xeroxa Alto tak, że myszką można było otwierać i zamykać okna, przesuwać ikony po pulpicie i kopiować pliki do innego folderu za pomocą przeciągnięcia myszką. Stworzyli też rozwijane menu i efekt nakładania się okien. Wszystko podobnie jak w systemach, które teraz używamy np. Windows. Jednak graficzny interfejs w Lisie powodował problemy sprzętowe. Komputer miał grafikę o bardzo dużej rozdzielczości jak na tamte lata. Do poprawnego działania wymagany był układ generujący grafikę kolorową, a w Lisie był układ graficzny monochromatyczny. W związku z tym interfejs użytkownika działał wolno, przez co Lisa była postrzegana jako nie tylko bardzo drogi komputer, ale też wolno działający.

Interfejs Lisa OS z otwartymi oknami  (fot. www.mac-history,com)

Rok później wyprodukowano Lisę 2, a potem Macintosh XL. Były one tańsze od Lisy lecz podobnie jak ona nie sprzedawały się dobrze. W 1986 r. zakończono produkcję tej linii. Nie przyniosły one sukcesu firmie, ale interfejs graficzny na stałe przyjął się w komputerach Appla. W 1984 r. zaprezentowano słynnego MacIntosha, który dał początek serii komputerów Mac. Wszystkie wyposażone w interfejs GUI znany jako MacOS. Ale o tym za tydzień.

Ciekawostka

Steve Jobs i Apple wykorzystali wynalazek Xeroxa i po poprawkach sprzedawali go jako swój system Lisa Os, potem MacOS. Xerox nie zaskarżył Appla o kradzież technologii, bo dostali milion dolarów w akcjach Apple. Inaczej było w relacji Apple – Windows. Bill Gates, którego firma Microsoft żyła wtedy z programów pisanych dla Appla, podpatrzył GUI u konkurencji i przerobił go na system znany nam jako Windows (o Windows napiszę w następnych tekstach). Podpatrzył lub, jak złośliwi mówią, ukradł pomysł Apple. Apple oddało sprawę do sądu. Sąd uznał jednak, że patent z zakresu wyglądu, a tym jest według sądu interfejs komputera, nie może podlegać ochronie prawnej. Mimo, że Apple i Microsoft używali interfejsu GUI wymyślonego w Xeroxie, każdy z tych systemów wygląda inaczej i kradzież faktycznie trudno udowodnić. Bill Gates odrzucał oskarżenia Jobsa o kradzież. Powiedział, że on nie mógł ukraść pomysłu okienek Apple, bo Apple nie był właścicielem interfejsu, tylko też ukradł pomysł Xeroxowi.

Komputer Apple Lisa. 1983 r. (fot. www.soydemac.com)

Jakbyśmy nie rozpatrywali zachowanie Gatesa i Jobsa od strony etycznej, obaj byli innowatorami. Jobs był innowatorem, sam wiele wymyślił i opracował, ale przede wszystkim był wizjonerem. Wiedział czego klienci -użytkownicy potrzebują i jak im to sprzedać. Bez jego wizji i pasji działania komputer Steve Wozniaka  (Appla) trafiłby tylko do elektroników – hobbystów, a interfejs GUI Alana Keya działałby głównie na komputerach w ośrodkach badawczych.

Stało się inaczej, bo w wynalazczości, czy jak dziś się mówi, innowacyjności, najważniejsi są nie ci, którzy wymyślają coś, ale ci, którzy potrafią ten wynalazek wdrożyć w życie i sprzedać konsumentom. Kimś takim był Steve Jobs i to dzięki niemu dzisiaj w komputerze mamy przyjazne w obsłudze okienka, ikony i myszkę. Gdyby nie on i Gates w komputerach mielibyśmy smutny prompt w postaci C:\ i listę dziesiątek komend do wpisywania na klawiaturze, jak to było w DOS-ie. Komend, których przeciętny użytkownik nigdy nie był w stanie opanować.

Grzegorz Shamot

Źródła
=================
Walter Isaacson – “The Innovators”.
https://history-computer.com
htpp:// www.mac-history.net/
http://time.com
http://pcmuseum.tripod.com/
https://theapplemuseum.org
https://guidebookgallery.org/
www.macstories.net

Zdjęcie tytułowe: Steve Jobs z komputerem Apple Lisa 1983 r. (fot. www.time.com)

Alan Key. Xerox Alto. GUI – graficzny interfejs użytkownika

Posted Leave a commentPosted in Historia komputerów

Pisząc o komputerach PC z przełomu lat 70/80 XX w. celowo pominąłem jeden ważny temat. Ważną w historii komputerów firmę, ważną postać pioniera informatyki i jeden z najważniejszych wynalazków informatycznych. A dlatego, że wszystko to wiąże się bezpośrednio z tematami, o których teraz piszę, czyli komputerach IBM PC, o Applu, Microsofcie, Billu Gatesie i Steve Jobsie. Stąd zamierzony brak chronologii. Dziś będzie o firmie Xerox, największym producencie kserokopiarek, profesorze informatyki i wizjonerze Alanie Keyu, komputerze Xerox Alto i interfejsie graficznym użytkownika GUI (graphical user interface).

 

Xerox

W 1906 r. powstała firma Haloid Company, później przemianowana na Haloid Xerox, a od 1961 r. znana wszystkim jako  Xerox. To obok IBM, Hewllet-Packard, najstarsza firma działająca na rynku informatycznym. Znana głównie z kserokopiarek i drukarek. Początki firmy to produkcja papieru fotograficznego oraz sprzętu fotograficznego.  Później firma zaczęła współpracować z fizykiem Chesterem Carlsonem, który w 1938 roku opatentował fotografię elektronową, czyli sposób drukowania obrazu z użyciem bębna światłoczułego i tonera. Syn założyciela i długoletni prezes firmy Joseph Wilson nazwał tę metodę “kserografia”. Carlson 20 lat pracował nas swoim wynalazkiem. Dopiero w 1958 r. zaprojektował pierwszą automatyczną kserokopiarkę, którą zaczęto produkować jako Xero 941. Kserokopiarka ta w ciągu kilku lat zrobiła furorę jako biurowa maszyna do kopiowania druków. Dzięki niej Xerox w ciągu kilku lat uzyskał 500 milionów dolarów przychodu ze sprzedaży, a Carlson został milionerem. Nazwa “ksero” stała się synonimem sposobu kopiowania obrazu, którego używa się w kserokopiarkach do dziś.

Pierwsza kserokopiarka Xerox 914. 1958 r. (fot. ze strony https://connect.blogs.xerox.com)

 

W 1970 r.  Xerox za przykładem Bella otworzył w Pal Alto własny ośrodek naukowo-badawczy nazwany PARC (Pal Alto Research Center). W ośrodku tym zajęto się badaniami nad nowoczesnymi technologiami. Głównie pracowano nad rozwojem druku laserowego. Poza tym nad siecią komputerową LAN Ethernet, językiem programowania obiektowego Smalltalk, interfejsem graficzny użytkownika GUI , a także skonstruowano komputer Xerox Alto. Jednym z kierowników ośrodka został były pracownik ARPA (rządowej agencji zajmującej się zaawansowanymi technologiami) Bob Taylor. Taylor był menadżerem i łowcą talentów naukowych. Pracował m. in. nad projektem ARPANETU (początki Internetu), współpracował z ośrodkami badawczymi, dla których wyszukiwał najzdolniejszych absolwentów i doktorantów wyższych uczelni. Xerox zatrudnił go, aby zorganizował zespół badawczo-rozwojowy. Nie był on informatykiem, ale psychologiem. Miał za to wyjątkowe zdolności w kierowaniu pracą zespołów młodych naukowców i inżynierów informatyków, dzięki czemu maksymalnie potrafił wykorzystać ich umiejętności i kreatywność.

 

Alan Key i jego Dynabook

Jednym pierwszych nabytków PARC był Alan Key, którego Taylor znał już ze spotkań doktorantów organizowanych przez ARPA. W czasie spotkania rekrutacyjnego zapytano Keya co chciałby zrobić pracując w PARC. Ten bez namysłu wziął zeszyt A4 i powiedział, że chce zrobić komputer osobisty tej wielkości, gdzie na dole będzie klawiatura, na górze wyświetlacz, a całość nie będzie ważyła więcej niż kilka kilogramów. Komputer będzie na tyle “mocny”, aby przechowywać i obsługiwać pocztę, pliki tekstowe, grafikę, muzykę i bibliotekę z książkami. Rekrutujący go pracownik miał się podrapać po głowie i powiedzieć “Ta, jasne”. Przypominam, że był rok 1970, kilka lat przed powstaniem pierwszych komputerów osobistych. Pierwsze tablety i notebooki to przełom lat 80/90 XX w. Alan Key wyprzedzał w swoich projektach współczesną mu technologię o kilkanaście lat.

Alan Key (fot. ze strony https://history-computer.com)

 

Key zdolności odziedziczył po ojcu naukowcu i matce artystce. Kiedy trafił do Xeroxa był już profesorem informatyki na uniwersytecie. Wcześniej studiował matematykę i biologię, uczył się gry na gitarze i pracował jako muzyk jazzowy, zrobił doktorat z informatyki. Kiedy trafił do PARC zaczął prace nad językiem programowania obiektowego Smalltalk, który zamierzano wykorzystać w stacjach roboczych działających w sieci LAN Ethernet. Równocześnie chciał urzeczywistnić swoje marzenia i stworzyć komputer osobisty, który nazwał Dynabook. Miał to być komputer przenośny, zrobiony z myślą o dzieciach, prosty w obsłudze, ale mający duże możliwości. Chciał by dzieci uczono w ramach edukacji mobilnej, właśnie z wykorzystaniem jego komputera. Według Keya komputer musiał wykonywać skomplikowane zadania, ale być na tyle prosty w obsłudze, żeby mogły go używać dzieci w każdym wieku. Pomocny w tym miał być interfejs graficzny GUI, w który miano wyposażyć Dynabooka.

 

Xerox Alto. GUI

Ponieważ szefowie Xeroxa nie widzieli żadnych korzyści z produkcji komputera dla dzieci, nie chcieli też pracować nad komputerami osobistymi, nie zgodzili się na finansowanie prac nad Dynabookiem. Dlatego Bob Taylor postanowił połączyć siły i zdolności Alane Keya oraz innych inżynierów PARC Butlera Lampsonem i Chucka Thackerem, którzy również chcieli zbudować komputer osobisty. Osobno nie mieli środków finansowych na swoje projekty, ale razem mogli skonstruować komputer, który mógłby od razy znaleźć zastosowanie praktyczne. Lampson i Thacker nazwali nowy komputer Xerox Alto, ale Key nazywał go Tymczasowym Dynabookiem, choć odbiegał znacznie od jego wizji. Przede wszystkim był to minikomputer zbudowany na układach scalonych SSI i MSI Texas Instruments, taktowany zegarem 5,88MHz. Miał 128kb (maks. 512kB) pamięci RAM, dysk twardy 2,5 MB i rozmiary małej lodówki. Trochę nietypowy pionowy monitor o rozdzielczości 606×808 px, łącze sieciowe Ethernet i, co najciekawsze, interfejs graficzny użytkownika GUI obsługiwany za pomocą klawiatury i myszki z 3 przyciskami.

Monitor Xerox Alto z interfejsem graficznym użytkownika GUI. Obok zrzut ekranu Xerox Alto z grafiką GUI (fot. ze strony www.digibarn.com)

 

Był to pierwszy w historii interfejs graficzny stworzony na komputerze. Obsługiwany był myszką wzorowaną na tej pierwszej historycznie myszce, zbudowanej przez Douga Engelbarda w 1961 r. Ekran Alto wyświetlał grafikę bitmapową, czyli każdy piksel na ekranie był przyporządkowany jednemu bitowi pamięci i można było go włączyć lub wyłączyć w zależności od potrzeb. Pierwszy egzemplarz Xerox Alto zbudowano w marcu 1973 roku. Miał on swój system operacyjny Alto Executive i system Net Executive do łączenia się z innymi komputerami w sieci LAN, za pomocą protokołu Ethernet. Ekran startowy pierwszego Xeroxa Alto ozdobiła grafika namalowana przez Alana Keya, a przedstawiająca Potwora Ciasteczkowego z Ulicy Sezamkowej, trzymającego literkę C. Key wierzył, że to jego Tymczasowy Dynabook i że trafi do szkół.

 

Ciekawostka

Szefowie Xeroxa nie byli wizjonerami tak jak Alan Key. Byli biznesmenami. Nie interesowało ich zastosowanie komputera do celów szkolnych. Nie interesował ich rozwój komputerów z grafiką, która tworzy dokumenty elektroniczne. Postrzegali to jako zagrożenie dla dokumentów papierowych, a na drukowaniu i kserowaniu dokumentów papierowych bardzo dobrze zarabiali. Dlatego wszystkie wyprodukowane komputery przeznaczyli do celów badawczych. Otrzymali je pracownicy Xerox, wyższe uczelnie, ośrodki badawcze, a jeden trafił do Białego Domu. Komputery osobiste traktowali jako część wielkich systemów informatycznych, a nie jako samodzielne urządzenia. Interesowało ich unowocześnianie kserokopiarek, rozwój druku laserowego, drukowanie WYSIWYG (co widzisz na ekranie dostajesz na wydruku). Intel zbudował w tym samym roku Intellec, pierwszy mikrokomputer na swoich mikroprocesorach, rok później powstał Altair 8800, a 3 lata później Apple I. Mogli być pierwsi i tworzyć rynek  komputerów osobistych. Skupili się na druku. Może i dobrze.

Alan Key z makietą Dynabooka. 2005 r. (fot. ze strony https://history-computer.com)

 

One laptop per child

Alan Key, odszedł z Xeroxa po 10 latach. Pracował potem dla Atari, Appla i HP. Żadna z tych wielkich firm nie pomogła zrealizować Dynabooka. W 2005 r. na Światowym Szczycie Społeczeństwa Informacyjnego Alan Kay pokazał makietę swojego Dynabooka. Promował w ten sposób program charytatywny “Laptop dla każdego dziecka” (“One laptop per child”).  W ramach programu planowano produkować laptop o nazwie XO-1 za 100$ i rozdawać dzieciom z biednych krajów. Okazało się, że nie jest możliwe zmontowanie laptopa do nauki i zabawy za 100$. Minimalny koszt to około 180$. Stąd duże problemy organizatorów akcji. Mimo, że Dynabooka jeszcze nie zbudowano to idea Alana Keya – komputer dla wszystkich dzieci – daje jakieś rezultaty. Około 3 milionów dzieci z Afryki, Azji, Ameryki Południowej dostało swój wymarzony laptop. Więcej o akcji można przeczytać na stronie: http://one.laptop.org

Alan Key jest informatykiem i wizjonerem na miarę Steva Jobsa czy Billa Gates, choć nie zdobył nigdy takiej sławy i pieniędzy, jak oni. Ale to Jobs i Gates korzystali z pomysłów Keya, a nie odwrotnie. To Alan Key wymyślił okienka i ikony na ekranie. Dwaj wielcy gracze mu je ukradli. O tym za tydzień.

Grzegorz Shamot

 

Źródła
=================
Walter Isaacson – “The Innovators”.
https://history-computer.com
htpp://computerhistory.org
www.komputerswiat.pl
http://toastytech.com
http://digibarn.com
http://xerox.com
https://xeroxnostalgia.com/

Zdjęcie tytułowe: Komputer Xerox Alto. 1973 r. (fot. ze strony https://www.researchgate.net)

ibm_boca raton

5 dekad PC-tów. Sukces IBM PC. IBM PC XT 5160

Posted Leave a commentPosted in Historia komputerów

 

 

Szefowie koncernu IBM początkowo sceptycznie podchodzili do wejścia na rynek komputerów osobistych. Bali się, że małe zainteresowanie mikrokomputerami może zagrozić reputacji IBM znanego z dużych systemów informatycznych przeznaczonych dla wielkiego biznesu. Dlatego otwarli tajny Projekt Acorn (Żołądź). W ramach tego projektu powołano kilkanaście Niezależnych Jednostek Biznesowych (IBU), działających poza strukturami firmy. Miały one pracować nad stworzeniem pierwszego ibmowskiego PC-ta, który mógłby konkurować ze sprzętem sprzedawanym już przez inne firmy.  W razie niepowodzenia, szefowie mogliby odciąć się od tego projektu, tak aby nie wpłynął np. na zniżkę akcji koncernu.

Jednak udało się szybko zbudować wstępny prototyp komputera i w drugiej połowie 1980 r. powołano projekt Chess (Szachy), na czele którego postawiono doświadczonego menadżera Dona Estridga. Jego zespół dostał ogromne środki finansowe, ale musiał w ciągu kilku miesięcy zbudować kompletny prototyp IBM PC komputer i zacząć go produkować w zakładach Boca Raton na Florydzie.  Udało się to Estridgowi w 1981 r.

 

Logo IBM

Niebieskie logo IBM (fot. ze strony www.wikipedia.org)

 

Sukces IBM PC 5150

Sprzedaż IBM 5150, mimo wysokich cen zestawów, początkiem 1983 r. osiągnęła 500 tys. sztuk. Jak pisałem w poprzednim odcinku, jednym z czynników wpływającym na sukces sprzedaży IBM PC była świetna kampania marketingowa z postacią chaplinowskiego Małego Trampa. Duże znaczenie miała marka koncernu, zwłaszcza w kręgach biznesowych. Marka jedno, reklama drugie, ale było coś, co miało największe znaczenie. Była to całkowita zmiana polityki sprzedażowej i serwisowej IBM.  “Big Blue”-tak nazywano IBM (Wielki Niebieski- odwołanie do niebieskiego logo IBM) do tej pory opierał się na własnej sieci punktów sprzedaży  i na własnym  serwisie. W projekcie Chess wszystko zrobiono inaczej.

 

Nowa polityka sprzedażowa IBM

O otwartej architekturze już wspomniałem tydzień temu. Estridge nie stworzył peceta własnymi siłami, bo nie miał na to czasu. Poszczególne elementy wykonały różne fabryki IBM w USA i w Japonii, ale też skorzystano z tajwańskich monitorów, drukarek Epsona, dysków Tandon, oprogramowania Microsoft itd. Oczywiście na wszystkim było logo IBM. Dzięki wykorzystaniu wielu dostawców podzespołów komputer powstał w ciągu roku, a nie w ciągu 3-4 lat, bo tyle co najmniej trwały procesy konstrukcyjne komputerów IBM. Również sprzedaż IBM PC została przeprowadzona zewnętrznymi kanałami. IBM 5150 można było zamówić i kupić w sklepach sieci Sears oraz  Computerland (nie mylić z polską firmą o tej nazwie), gdzie zapewniano także serwis sprzętu IBM. Dzięki sprzedaży w sieciach handlowych komputer IBM-a trafił do tysięcy amerykańskich rodzin.

 

gra microsoft adventure

Dyskietka z grą Microsoftu Adventure. 1982 r. (fot. ze strony http://winworldpc.com)

 

Kolejny czynnik, który powodował duże zainteresowanie wśród klientów indywidualnych było oprogramowanie dostępne na IBM PC. Konkurencja oferowała głównie BASIC oraz gry komputerowe, biblioteka IBM-owska była bogatsza. Przede wszystkim był to system operacyjny Microsoft DOS 1.0, interpreter języka BASIC również tej firmy oraz kompilator języka Pascal. Firma Peachtree dostarczała program do pisania tekstów Easy Writer oraz arkusz kalkulacyjny VisiCalc. W ofercie był pakiet biznesowy tej firmy, gdzie poza dwoma wymienionymi programami był m. in. program do robienia przelewów. Można było dokupić  system operacyjny CP/M-86, który pozwalał na uruchomienie programów dostępnych na innych komputerach osobistych, działających pod CP/M. IBM miał też oprogramowanie komunikacyjne pozwalające na dostęp on-line do wiadomości z giełdy Dow Jones News. Nie zapomniano o rozrywce. Dostępna była gra Microsoft Adventure. W grze, uruchamianej z dyskietki, chodziło się po labiryncie jaskiń, zbierało skarby i inne użyteczne przedmioty oraz rozwiązywało zadania.

 

 

Nowy wersja IBM PC XT 5160

Największą bolączką posiadaczy IBM 5150 była mała pamięć RAM i brak dysku. System uruchamiało się z jednej dyskietki, a programy użytkowe z drugiej. W przypadku jednej stacji dyskietek, praca była bardziej uciążliwa. Zapisanie danych z arkusza kalkulacyjnego czy tekstu możliwe było tylko na dyskietkach o pojemności zaledwie 360kB. Dlatego IBM zapowiadał wprowadzenie nowej, ulepszonej wersji komputera. Otrzymał on nazwę IBM PC XT (eXTended -rozszerzony) i symbol numeryczny 5160. IBM PC XT 5160 została wprowadzona na rynek 8 marca 1983 r. Niestety mimo szumnie ogłaszanych zmian, tak naprawdę rozszerzono pamięć i dodano dysk twardy. Reszta zmieniła się niewiele.

IBM 5160 zbudowany był, jak 5150, w oparciu o 8-bitową szynę ISA z procesorem Intel 8088. Taktowany był zegarem 4,77MHz, można było dokupić koprocesor matematyczny i8087. W następnych latach zaczęto dodawać procesor z opcją turbo, gdzie po wciśnięciu przycisku można było przełączyć procesor na 6,15MHz albo 9,54MHz. Szybkość procesora dobierano według potrzeb oprogramowania. Niektóre programy nie działały na wyższych prędkościach procesora.

 

IBM  PC XT dane techniczne

IBM XT posiadał w jednej wersji 128kB pamięci RAM z możliwością rozszerzenia do 640kB, w drugiej odpowiednio 256kB/640kB, Najistotniejszą zmianą było wprowadzenie dysku twardego Seagate w wersji 10MB lub 20MB. Standardowo sprzedawano XT ze stacją dyskietek 5,25″ i dyskiem twardym 10MB. Grafika była taka sama jak w poprzedniku mono MDA lub kolor CDA. Od 1984 roku wprowadzono, jako opcję kartę EFA i profesjonalny kontroler graficzny PGA. Oczywiście w standardzie była zwykła karta MDA. Wprowadzono też nową, znaczenie zmienioną wersję systemu operacyjnego MS-DOS 2.0

 

OBM

IBM PC XT 5160. 1983 r. (fot. ze strony www.fngmagazine.tumblr.com)

 

IBM XT produkowano do 1987 roku, ale już w 1984 r. wszedł na rynek następca XT, IBM PC AT o symbolu 5170. Miał nowy, szybszy procesor Intel 80286 taktowanym zegarem 6MHz (o nim za tydzień). IBM PC XT w podstawowej wersji z 128 kB RAM, dyskiem twardym 10MB, stacją dyskietek dwustronnych 5,25″ o pojemności 360kB z monitorem monochromatycznym kosztował 4995$. Dla porównania Apple III z tego samego roku kosztował 3815$ z kolorowym monitorem, bez dysku twardego. Inne komputery były znacznie tańsze. Commodore 64 czy Atari 800 kosztowały poniżej 1000$ ( bez monitora).

 

Ciekawostka

Dzisiejsza Ciekawostka nie będzie bezpośrednio o IBM PC, ale o współtwórcy jego sukcesów, twórcy systemu operacyjnego MS-DOS. Bill Gates, bo o nim mowa, nie był przykładem amerykańskiego snu, czyli kogoś, kto zrobił karierę od pucybuta do milionera. On z urodzenia był bogaty. Przyszedł na świat w rodzinie bankierów i prawników, a oficjalnie nazywał się William Henry Gates III. Używał nazwiska Bill Gates, bo raczej trudno robić karierę w biznesie podając nazwisko Wiliam Gates Trzeci?! A już kompletnie głupio wyglądałoby takie nazwisko w hipisowsko-nerdowskim (od słowa “nerd”) środowisku amerykańskich informatyków lat 70.  Dziadek Billa był prezesem banku w Seattle, a ojciec znanym prawnikiem. Ciekawą postacią była matka Mary Maxwell-Gates. O niej za chwilę. Rodzice myśląc, że Bill pójdzie w ich ślady bardzo cieszyli się, że zaczął studia licencjackie na renomowanym Uniwersytecie Harvard z myślą o ukończeniu wydziału prawa. Kiedy rzucił studia i założył z Paulem Allenem Microsoft, byli mniej zadowoleni.

 

Bill Gates

30-letni miliarder Bill Gates (fot. ze strony www.oggy46.blogspot.com)

Mama – najlepszy doradca?

Matka Wiliama III Mary była z zawodu nauczycielką, ale była też znaną i usytuowaną w sferach biznesowych kobietą. Zasiadała w zarządzie dyrektorów jednego z holdingów finansowych w Montanie, była w radzie zarządzającej Uniwersytetu Waszyngtońskiego, radzie nadzorczej kanału telewizyjnego w Seattle, a także była jednym z prezesów United Way, fundacji prowadzącej działalność charytatywną na terenie USA i nie tylko. Znała wielu wpływowych biznesmenów, w tym prezesa koncernu IBM Johna Opla, z którym utrzymywała bardzo zażyłe relacje. Kiedy Bill Gates podpisywał umowę z IBM na dostarczenie systemu DOS pochwalił się mamie, że jego firma jest partnerem największego koncernu informatycznego na świecie. Zapewne myślał, że w oczach matki zrekompensuje w ten sposób porzucenie studiów na Harvardzie. Jak odebrała to matka nie wiadomo.

Wiadomo, że Pani Gates działała z prezesem IBM Johnem Oplem w United Way. Podczas wspólnej podróży służbowej pochwaliła się faktem, że syn współpracuje z jego firmą w jakimś ważnym projekcie. Prezes Opel trochę się zdziwił, bo pierwszy raz usłyszał o współpracy z Billem i jego firmą. Kiedy później miał spotkanie z szefami zakładów z Boca Raton, dowiedział się, że projekt IBM PC jest mocno uzależniony od mało znanej firmy Microsoft, której szefem jest Bill Gates.

“A czy chodzi o syna Mary Gates?” -zapytał rozmówców Prezes John Opel.
“Tak”- usłyszał.
“Mery to wspaniała osoba”- odpowiedział Opel.

 

Bill Gates z matką Mary Maxwell-Gates (fot. ze strony www.success-resources.com.au)

Co Wy na to?

Nie zamierzam umniejszać zdolności i umiejętności Billa. Jest dobrym programistą, wybitnym, bezwzględnym biznesmenem. Jednak już 6 lat po podpisaniu umowy z IBM stał się 30-letnim miliarderem! Nie milionerem, miliarderem. Mówią, że w biznesie nie ma przypadków.  Ciekawe czy mamusia pomogła mu w biznesie, mając tak wpływowych kolegów? Bo która mama nie pomogłaby swojemu synowi? Wiemy, że Gates stał się filantropem, wydał do dzisiaj ponad 800 milionów dolarów na poprawę lecznictwa i szkolnictwa na świecie. Działał… w United Way wspólnie z mamą, która namówiła go na działalność charytatywną (zmarła w 1996 r.).

Myślę, że zdolności to jedno, a kontakty rodzinne to drugie, co pomaga w biznesie. Ale oba czynnik razem to sukces gwarantowany.  Co Wy o tym sądzicie? Napiszcie.

 

Grzegorz Shamot

 

 

Źródła
=================
The Original IBM PC 5150 – the story of the world’s most influential computer – Modern Classic
Walter Isaacson – “The Innovators”.
htpps://computerhistry.org
https://www.bocahistory.org/our-history-ibm/
https://www.docomomo-us.org
https://www-03.ibm.com/ibm/history/
https://ibm-pc.webnode.sk
https://www.purepc.pl
http://oggy46.blogspot.com
http://www.success-resources.com.au
https://businessinsider.com.pl
http://winworldpc.com
www.fngmagazine.tumblr.com
http://oggy46.blogspot.com

Zdjęcie tytułowe: Zakłady badawczo-produkcyjne IBM w Boca Raton na Florydzie (fot.https://www.docomomo-us.org)

5 dekad PC-tów. IBM 5150, IBM Personal Computers

Posted Leave a commentPosted in Historia komputerów

 

Bill Gates, Paul Allen, ani nikt z pracowników Microsoftu nie został zaproszony na uroczysty pokaz pierwszego komputera osobistego (PC) firmy IBM nazwanego IBM 5150, który odbył się 12 sierpnia 1981 roku. Microsoft został potraktowany jak pierwszy z brzegu dostawca śrubek do komputera, choć bez oprogramowania Microsoftu IBM 5150 byłby tylko skrzynką z monitorem. Microsoft był wciąż jeszcze małą firma, a IBM od lat gigantem, zajmującym 8 pozycję wśród największych korporacji na świecie. Ten mały Microsoft dostarczał kilka programów do PC-ta, w tym najważniejszy – system operacyjny PC-DOS v. 1.0, nazwany później DOS. Z czasem i DOS, i IBM PC stały się standardem w świecie komputerów osobistych i większość firm budujących komputery PC wzorowało się na IBM 5150 i jego oprogramowaniu. Do dzisiaj, jeżeli ktoś powie “komputer PC”, prawie każdy ma przed oczami komputery zrobione w IBM, a nie w Apple czy Atari.

 

IBM PC 5150

Mikrokomputer IBM 5150 zbudowano w oparciu o 8-bitowy procesor Intela 8088, taktowany zegarem 4,77 MHz. Miał 16 kB pamięci stałej (ROM), w której był zainstalowany BIOS (Basic Input/Output System), czyli zestaw podstawowych procedur pozwalających na komunikację systemu operacyjnego ze sprzętem. BIOS był nowością, ale wkrótce stał się standardem. IBM 5150 mógł mieć na płycie głównej od 16kB do 64kB pamięci RAM, z możliwością powiększenia do 640kB za pomocą kart rozszerzeń. Pierwsze modele IBM-a nie posiadały dysku twardego, w standardowym wyposażeniu był magnetofon, a nośnikami danych kasety magnetofonowe. Później wprowadzono dwie stacje dyskietek 5,25″ o pojemności 160kB, w kolejnych wersjach 360kB. Standardowo instalowano kartę graficzną monochromatyczną MDA, można było zamówić kolorową kartę CGA.

IBM 5150 z monochromtycznym monitorem 11,5″. 1981 r. (fot. http://dawnesystemy.cba.pl)

 

Co wyróżniało IBM 5150 od konkurencji, to monitor i klawiatura. Większość PC-tów konkurencji to jednostka centralna z klawiaturą połączone w jednej obudowie. Monitor, poza nielicznymi przypadkami jak Commodore PET, trzeba było dokupić. Generalnie firmy produkujące komputery nie zajmowały się produkcją monitorów. IBM jako pierwsza firma oferowała w zestawie IBM 5150 monitor IBM 5151. Był to monitor monochromatyczny o rozdzielczości 720×350 px., z 11, 5″ ekranem. Niestety, trzeba było za niego dodatkowo zapłacić.

Inaczej rzecz miała się z klawiaturą. Choć była ona odrębną częścią komputera była wliczona w cenę standardu (1565 $). Klawiatura ta była zupełną nowością. Składała się z 83 klawiszy. Miała osobną sekcję klawiszy numerycznych oraz 10 klawiszy funkcyjnych, gdzie każdy klawisz odpowiadał za wykonanie jakieś funkcji np. klawisz F1 uruchamiał funkcję pomocy. Klawiatura nie wyglądała jeszcze jak standard, który przyjął się wraz z IBM AT. Klawisze funkcyjne były umieszczone z lewej strony a nie na górze, jak w AT. Nie było wyodrębnionych strzałek, Alt i Ctrl były pojedyncze, a Enter był wąskim, pionowym klawiszem. Nie mniej był to krok w stronę standaryzacji klawiatur.  IBM-owska klawiatura była podłączana do jednostki centralnej długim kablem, co pozwalało na wygodną pracę, nawet w znacznej odległości od reszty komputera.  Poza tym, w przypadku uszkodzenia czy zużycia się klawiszy, łatwo było ją wymienić na nowy egzemplarz.

Klawiatura IBM 5150 1981 r. (fot. ze strony www.brutman.com)

 

Otwarte standardy IBM PC

Steve Jobs powiedział o mikrokomputerze IBM PC, że jest “do kitu”. Fakt, w porównaniu z komputerami Apple niczym nie zaskakiwał. Ot, zwykła, jak powiedział Jobs: “kanciasta skrzynka”. Ale po firmie IBM trudno spodziewać się ekstrawagancji. Projektowali komputery dla biznesu, przeznaczone do pracy. Miały być praktyczne i funkcjonalne, a nie ładne czy ekstrawaganckie. Choć moim zdaniem IBM PC wcale nie był brzydki. Miał swój klasyczny styl. Ale o gustach się nie dyskutuje. W biznesie liczą się fakty, a faktem jest, że prawie wszystkie następne komputery PC na całym świecie, przypominały budową właśnie IBM 5150, a nie Apple II czy Commodore PET. Ale to nie ze względu na urodę komputera IBM PC, a na politykę firmy.

Apple i inne firmy strzegły swoje patentów tak, żeby nikt nie mógł kopiować ich pomysłów. IBM zrobił inaczej. Ogłosi politykę otwartych standardów.  Chodzi o to, że koncern ujawnił dokumentację techniczną komputera IBM 5150 oraz kody źródłowe oprogramowania np. BIOS. Nie zastrzegł też systemu operacyjnego DOS, jako własnej licencji. Dzięki tym posunięciom IBM dopuścił do rynku inne firmy, które mogły kopiować IBM 5150 tworząc swoje komputery. Nazywano je “klonami” IBM PC. Poza tym dzięki otwartej architekturze sprzętowej, każdy klient mógł rozbudowywać swój komputer, korzystając z podzespołów produkowanych przez inne firmy. To pozwalało kupić np. kartę rozszerzeń pamięci czy dysk taniej niż oryginalne części Made in IBM.

 

Jedna z reklam podkreślająca nowatorską klawiaturę IBM PC (fot. ze strony www. steemit.com)

 

 Podstawową wersję IBM 5150 można było kupić za 1565 $, ale miała tylko 16kB pamięci RAM, nie posiadała stacji dyskietek ani monitora. Wersja z 64kB RAM, monitorem i stacją dyskietek kosztowała już około 3000 $, a wersja z maksymalną pamięcią 256kB oraz monitorem kolorowym i drukarką to  koszt 6000 $. Komputer w takiej cenie nie mógł trafić do przeciętnej amerykańskiej rodziny. Ale dzięki klonom IBM 5150 i rynkowi podzespołów do PC, komputery personalne  zaczęły trafiać pod amerykańskie strzechy. IBM PC stał się standardem, który zaczął od 1981 roku wyznaczać kierunki na światowym rynku komputerów osobistych.

 

Ciekawostka

W dużej mierze sukces IBM PC był zasługą świetnie przygotowanej kampanii reklamowej. Aby zapowiedzieć wejście nowego komputera na rynek, IBM ogłosił konkurs na kampanię reklamową PC-ta. Wygrała agencja reklamowa Lord, Geller, Federico & Einstain, znana z reklam prestiżowych marek np. fortepianów Steinway czy biżuterii Tiffany. Ludzie z agencji wpadli na pomysł, aby rzecznikiem IBM został znany z czasów niemego kina Charlie Chaplin. Oczywiście Chaplin nie mógł zagrać w reklamie, bo zmarł w 1977 r. Grana przez niego postać niemówiącego Małego Trampa, była ikoną kina niemego i ją “zatrudniono” do akcji reklamowej, a dokładnie aktora Billa Scuddera, grającego Małego Trampa. Zrobiono filmy reklamowe, reklamy do prasy, cała kampania ruszyła wraz ze sprzedażą komputera we wrześniu 1981 roku.

O rozmachu kampanii może świadczyć sama kwota rachunku, jaką IBM zapłaciło agencji Lorda za reklamę IBM PC. Było to 36 mln dolarów, ogromna suma jak na tamte czasy. Do tego IBM musiał zapłacić za prawo do wizerunku Małego Trampa. Była to największa, najdroższa kampania reklamowa sprzętu komputerowego. Przesłaniem kampanii było: “IBM PC to komputer dla twojej firmy, komputer dla twojej rodziny, komputer dla ciebie”. Dzięki sympatii, jaką widzowie darzyli postać graną przez Chaplina, wizerunek maszyny IBM nieco się ocieplił. Magazyn Time napisał, że Tramp dał IBM PC …ludzką twarz.

Jedna z reklam IBM PC z postacią Małego Trampa (ze strony (www. urtlegarage.files.wordpress.com)

 

Faktycznie reklama spodobała się konsumentom, podobnie IBM PC. W pierwszym dniu sprzedaży zamówiono 35 tysięcy. Początkowo IBM miał problem z realizacją wszystkich zamówień, do kwietnia 1982 sprzedano 50 tys. komputerów, a w rok po premierze sprzedaż osiągnęła pułap 200 tys. W 1983 roku wyprodukowano kolejny model IBM XT, a rok później IBM AT, cieszące się jeszcze większym powodzeniem u klientów. W 1985 r. IBM PC były już najlepiej sprzedającymi się komputerami osobistymi na światowym rynku, a do końca lat 80.  IBM i jego klony całkowicie zdominowały rynek.

 

Grzegorz Shamot

 

 

 

Źródła
=================
The Original IBM PC 5150 – the story of the world’s most influential computer – Modern Classic – You Tube
https://www.worthpoint.com/
Walter Isaacson – “The Innovators”.
http://dawnesystemy.cba.pl
htpps://computerhistry.org
https://turtlegarage.files.wordpress.com
http://oldcomputers.net
https://www.wired.com
www.developers-club.com
urtlegarage.files.wordpress.com
https://steemit.com/

Zdjęcie tytułowe: Monitor IBM 5151 (fot. ze strony www.classic-computers.org.nz)

 

 

5 dekad PC-tów. IBM wchodzi do gry. Microsoft MS-DOS

Posted Leave a commentPosted in Historia komputerów

 

Był rok 1980, na coraz szybciej rozwijającym się rynku komputerów osobistych, czyli PC-tów działało już wiele firm. Liczyły się Apple, Atari, Commodore, Texas Instruments. Brakowało tylko giganta komputerowego, największej firmy informatycznej w USA i na świecie – International Business Machines (IBM).

IBM zdominował rynek hardware (sprzętu komputerowego) w segmencie maszyn mainframe – wielkich systemów informatycznych, pozwalający na obsługę dużych firm i instytucji jak np. banki czy firmy ubezpieczeniowe. Takim systemem był IBM System/360, który obsługiwał np. centrale wielkich amerykańskich banków z oddziałami rozrzuconymi po całym kraju. W segmencie mikrokomputerów IBM już nie był taki mocny, ustępując firmą DEC, a tagże Wang.  Natomiast na rynku komputerów osobistych, istniejącym od kilku lat, IBM nie było wcale.

 

IBM wchodzi do gry

Zarząd IBM uznał, że nawet tak duża firma, nie może sobie pozwolić na nieobecność na szybko rozwijającym się i perspektywicznym rynku komputerów osobistych. Początkowo planowano wykupić licencję od Atari na mikrokomputer Atari 800, ale ostatecznie dyrektor generalny Frank Cary zadecydował, że IBM musi mieć własny komputer personalny. Problemem było to, że w takim molochu jak IBM wykonanie nowego projektu trwało latami, a konkurencja już zarabiała na PC-tach. Dyrektor laboratorium badawczego IBM Bill Lowe zadeklarował, że jest w stanie skonstruować komputer PC w ciągu roku. O ile stworzenie maszyny było możliwe w tym czasie, to stworzenie oprogramowania do PC-ta musiało zająć znacznie więcej czasu. W związku z tym odpowiedzialni za przygotowanie oprogramowania Don Estrige i Jack Sams postanowili kupić oprogramowanie od zewnętrznej firmy. Wybór padł na firmę Microsoft,  znaną już z oprogramowania Appelsoft napisanego dla Appla oraz BASICa. O czym już pisałem w poprzednich tekstach.

 

Steve Ballmer i Bill Gates,  (fot. Ann E. Yow-Dyson/Getty Images)

Jack Sams wraz z współpracownikami umówił się na spotkanie z Billem Gatesem w siedzibie Microsoftu, w Seattle. W rozmowach brał udział nowo zatrudniony przez Gatesa, dyrektor handlowy,  Steve Ballmer. IBM chciał kupić od Microsoftu licencję na Microsoft BASIC. Gates znany ze swobodnego stylu ubierania się, na wieść, że przedstawiciele wielkiego IBM chcą podpisać z nim kontrakt, ubrał się w garnitur. Pracownicy IBM, chodzący na co dzień w granatowych garniturach i krawatach, wzięli Gates ubranego w zbyt duży garnitur za gońca biurowego. Mimo kiepskiego pierwszego wrażenia, jakie 25-letni Gates wywarł na Samsie i kolegach, potrafił z nimi negocjować kilku godzin. Ostatecznie przedstawiciele IBM zdecydowali, że kupią nie tylko BASIC, ale także COBOL, Fortran i wszystkie języki programowania jakie Microsoft miał w ofercie. Potem okazał się, że Gates, czując życiową szansę, obiecał kooperantom, nawet to oprogramowanie, nad którym dopiero miał zamiar pracować.

 

Oprogramowanie QDOS , MS-DOS

Przedstawiciele IBM byli tak zadowoleni z rozmów z Microsoftem, że po kilku tygodniach wrócili do siedziby firmy Gates i Allena w celu omówienia możliwości przygotowania systemu operacyjnego dla nowego komputera IBM. Gates początkowo odesłał ich do znajomego Garego Kidalla, który prowadził firmę komputerową i posiadał licencję na system operacyjny CP/M. Ludzie IBM nie dogadali się z Kidallem, ponieważ ekscentryczny bogacz wolał polatać swoim prywatnym samolotem niż przyjść na spotkanie z pracownikami IBM. Ostatecznie stanęło na tym, że Microsoft zajmie się także zorganizowaniem systemu operacyjnego do IBM PC. Gates obiecał, że kupi program od małej firmy za niewielki pieniądze i dostosuje go do komputera IBM.

 

Bill Gates, początek lat 80. XX w. (fot. ze strony www.achievement.org)

 

W tym celu wykorzystano znajomość Paula Allena z właścicielem małej firmy softwarowej Timem Patersonem. Był on autorem systemu operacyjnego QDOS, współpracującego z najnowszymi procesorami Intela. Microsoft zapłacił mu za QDOS całe 50 tys. $. Wg innych źródeł 75 tys. $. Dla właściciela małej firmy softwarowej były to duże pieniądze, dla Gatesa i kolegów, była to przepustka do wielkiego biznesu.

Gates, mimo że początkowo obawiał się, czy mając 40. osobową załogę i obroty roczne rzędu 7, 5 milionów $, jest w stanie sprostać wymaganiom giganta mającego wielotysięczną załogę i obroty wielkości 30 miliardów $. W końcu postanowił zaryzykować i negocjować z IBM umowę na dostarczenie oprogramowania systemowego. Gates mimo prezencji gońca lub, jaki inni go postrzegali, punkowca w marynarce z postawionym kołnierzem koszuli, zrobił w siedzibie IBM jeszcze większe wrażenie niż kilka miesięcy wcześniej u siebie w biurze. Przygotowany był do negocjacji 32-u stronicowej umowy nie tylko od strony technicznej, ale i prawnej.

 

Umowa IBM -Microsoft

Zarząd IBM zgodził się zapłacić Microsoftowi 186 tysięcy dolarów za system operacyjny PC-DOS, podpisał także dwa punkty umowy zdecydowanie ważniejsze dla Gatesa i Microsoftu. Po pierwsze zadowolili się tylko licencją na system operacyjny PC-DOS, nie kupili DOS-a na własność.  Po drugie nie była to licencja na wyłączność. Zgodnie z umową Microsoft mógł sprzedawać innym firmom ten sam system operacyjny pod nazwa Microsoft Disk Operating System, w skrócie MS-DOS.

IBM-owcy byli zadowolenie, że kupili tanio licencję na system operacyjny. Gates z Ballmerem zadowoleni byli z faktu, że będą mieli oprogramowanie, które dzięki komputerom IBM PC stanie się standardem. A to z kolei pozwoli im na sprzedawanie MS-DOS nie tylko do  IBM, ale do wszystkich jego klonów, w USA i na całym świecie. Bill Gates cieszył się ogromnie z udanej transakcji, wiedząc, że sukces komputera IBM spowoduje, że sprzedaż jego programów przyniesie mu ogromne zyski. Ale nawet w najśmielszych marzeniach nie przypuszczał, że Microsoft stanie się prawie monopolistą na rynku oprogramowania systemowego komputerów PC i to na najbliższe 40 lat.

 

Dyskierki 5,25' z MS-DOS

Dyskietki 5,25″ z oprogramowaniem MS-DOS (fot. www.computerhistry.org)

 

Gates z 40- osobową załogą Microsoftu pracował nad oprogramowanie dla IBM PC dzień po dniu, przez 9 miesięcy. Niektórzy z nich pracowali i spali na terenie firmy, aby zdążyć z zamówieniem dla wielkiego kontrahenta. Premiera nowego mikrokomputera IBM PC (IBM 5150) z systemem operacyjnym Microsoftu PC-DOS miała miejsce w nowojorskim hotelu Waldorff Astoria, 12 sierpnia 1981 r. Nikogo z Microsoftu nie zaproszono. Gatesa i Allena potraktowano jako mało istotnych dostawców oprogramowania. Co już za kilka lat miało się diametralnie zmienić.

O samym komputerze IBM PC za tydzień.

 

Ciekawostka

Steve Jobs z Apple, kiedy po raz pierwszy zobaczył IBM PC z PC-DOS, powiedział, że komputer jest do kitu. Jobs był estetą i nie podobał mu się kanciasty IBM. Nie był programistą i system DOS napisany przez programistę Billa Gates nie bardzo mu się podobał. Zwłaszcza, że Gates był typowym nerdem, czyli kujonem, dla którego komputery i programy były całym światem. Pisał programy nie bardzo interesując się końcowym odbiorcą. Jobs był wizjonerem, ekstrawaganckim artystą. Zawsze dążył do tego, aby komputer był rodzajem dzieła sztuki. Aby PC-et nie tylko służył do pracy, ale też cieszył użytkownika. Gatesa interesowało, żeby napisać dobry program i jeszcze lepiej go sprzedać, Jobs chciał swoimi produktami zmieniać świat, zaskakując, a nawet szokując klientów.

Nie tylko Jobsowi system nie przypadł do gustu. Wielu ludziom z branży, a także odbiorcom DOS nie podobał się, bo był mało przyjazny dla końcowego użytkownika. Odstraszał już  prompt czyli znak gotowości systemu DOS do pracy w postaci “C:/>”. W Aplle II wyświetlał się na ekranie prosty prompt w postaci połówki nawiasu kwadratowego “]”. Operowanie DOS-em wymagało pisania wielu skomplikowanych komend, a najważniejsze pliki miały dziwne nazwy AUTOEXEC.BAT i CONFIG.SYS. Ale najwięcej krytyki zebrał sposób włączania i resetowani systemu, słynna kombinacja klawiszy CONTROL+ALT+DELETE. Aby wykonać tą operacje, trzeba używać 3 palców, czego nie spotyka się w żadnym innym systemie. Sam Gates przyznał po latach, że użycie CTRL+ALT+DEL było błędem.

 

Charakterystyczny prompt MS-DOS – C:/> (fot. www.wikipedia.org)

 

Mimo wad DOS był bardzo popularny, a jego następca Windows opanował cały świat komputerów personalnych. Obecnie udział Microsoft Windows (10,8,7 i XP) w rynku oprogramowania komputerów PC wynosi około 90% w na świecie. W Polsce, wg danych z 2017 roku,  Windows pracuje na 94% polskich komputerów! Najważniejszy konkurent Apple ze swoim macOS ma  zaledwie 3, 6% udziałów w rynku na świecie. W USA 17%, a w Polsce tylko 2,5%. Inne firmy się nie liczą.

 

Grzegorz Shamot

 

 

 

Źródła
=================
Walter Isaacson – “The Innovators”.
https://ithardware.pl/
htpps://computerhistry.org
http://www.achievement.org
https://arstechnica.com

Na zdjęciu głównym mikrokomputer IBM PC 5150. 1981 r. (fot. www.computerhistry.org)

Gry komputerowe – konsola Atari 2600, komputery Atari 400 i 800

Posted Leave a commentPosted in Historia komputerów

W 1976 r. Nolan Bushnell sprzedał koncernowi Warner Communications, założoną przez siebie cztery lata wcześniej, firmę Atari. Atari była już marką dobrze znaną miłośnikom gier wideo. Po sukcesie gry na automaty Pong, Bushnell wprowadzał na rynek kolejne gry, na których dobrze zarabiał, zwłaszcza na kolejnym hicie – Breakout. Po sprzedaży firmy pracował jeszcze dla Atari, ale po 2 latach musiał odejść, ponieważ nie mógł dogadać się z nowym zarządem. Bushnell chciał inwestować w gry arkadowe (automaty) i konsole telewizyjne. Zarząd ustanowiony przez Warner chciał wejść z grami na otwierający się rynek komputerów osobistych (PC). Ich drogi musiały się rozejść.

 

Atari VCS (2600)

Jeszcze przed sprzedażą firmy, w 1975 r. Nolan Bushnell próbował wyprodukować konsolę do telewizora, chcąc w ten sposób rozszerzyć rynek zbytu na swoje gry. Chciał, żeby klienci mogli grać we wszystkie gry, które stworzyło Atari. Konsol na rynku było niewiele, a te, które sprzedawano miały najczęściej jedną grę wpisaną do pamięci urządzenia. Aby zagrać w kolejną grę trzeba było kupić nową konsole z inną grą. Bushnell marzył o nowoczesnej konsoli, z wieloma grami, oferującej wysokiej jakości grafikę. Niestety, nie było wtedy na rynku procesorów mogących sprostać wymaganiom technicznym, jakie stawiano przed takim urządzeniem.

Konsola do telewizora Atari VCS (2600) 1977 r. (fot. Evans Amos)

Dopiero w roku 1976 MOS Technology wypuściło słynny procesor MOS 6502, o którym pisałem w poprzednich tekstach. Był on bardzo wydajny, a jednocześnie tani. Zastosowano go w pierwszej konsoli Atari VCS (Video Computer System), którą wprowadzono na rynek w 1977 roku. W 1982 roku nazwę zmieniono na Atari 2600. Konsola ta, w przeciwieństwie do konkurencyjnych urządzeń, posiadał wymienne kartridże z zapisanymi na nich grami. Aby zagrać w grę należało włożyć kartridż w gniazdo, w obudowie urządzenia. Chcąc zagrać w inną grę, wystarczyło wymienić kartridże. Pierwsze kartridże miały 4kB pamięci ROM, mieściły jedną grę, późniejsze modele nawet 32 gry. VCS miał na pokładzie procesor MOS 6507, taktowany zegarem 1,19 MHz, oraz 128 bajtów pamięci RAM. Grafikę można było wyświetlać w trybie tekstowym, w rozdzielczości 40×25 lub kolorowym 160×102, z możliwością wyświetlania 128 kolorów. Dziś parametry te wydają się zabytkowe, wtedy była to bardzo wysoka rozdzielczość. Konsola miała 2 kanały dźwiękowe mono, wejście na TV i 2x wejście na joystick.

Atari VCS/2600 była i jest rekordzistą wśród konsol. Pod względem ilości sprzedanych sztuk i długości produkcji. Konsolę produkowano aż 14 lat, a sprzedano ponad 25 mln egzemplarzy. Według innych źródeł nawet 30 mln.  Jeżeli chodzi o gry, to wydano ich na Atari 2600 aż 900, z czego 190 było autorstwa programistów Atari. Popularne tytuły, poza Pong i Breakout, to: Star Rides, Pac-Man, Indy 500, Space Invaiders, Donkey Kong, Championship Soccer, Video Pinball, Golf, Mario Bros, Atari Cube, Street Racer, gry oparte na motywach filmów Disneya itd.

 

Mikrokomputery Atari 400, Atari 800

 

Atari 400 z otwartą klapą obudowy. Wewnątrz znajduje się kartridż z programem Basic (fot. www.oldcomputers.net)

Kiedy Nolan Bushnell odszedł z Atari, nowi właściciele, poza kontynuacją gier arkadowych i konsolowych, rozpoczęli zdobywanie rynku komputerów osobistych. W 1979 roku, w USA były już popularne komputery osobiste (PC) firm Apple, Commodore oraz Texas Instruments. Oferowały one możliwość grania, ale problem stanowiła mała pamięć tych komputerów, przeznaczonych do obsługi programów użytkowych i wyświetlania tekstu monochromatycznego. Poza tym procesory używane w tych mikrokomputerach nie pozwalały na wyświetlanie bogatej w kolory grafiki.

Atari Inc. wykorzystując sprawdzony w konsoli VSC procesor serii MOS 6502, wprowadziła na rynek w 1979 r. dwa pierwsze mikrokomputery Atari 400 i Atari 800. Maszyny te były komputerami 8-bitowymi, wyposażonymi w pamięć RAM, odpowiednio 4 kB i 8 kB, stąd w nazwie  400 i 800. Ponieważ ceny pamięci spadały, w późniejszych modelach montowano  8 i 16 kB pamięci. Procesor MOS 6502 idealnie nadawał się do komputerów przeznaczonych do gier, ponieważ był wyposażony w dodatkowe układy do obsługi grafiki ANTIC i GTIA. Pozwalało to na wyświetlanie grafiki w rozdzielczości  320×190 w wersji monochromatycznej, a o rozdzielczości 160×96 w wersji ze 128 kolorami. Później stworzono układ GTIA pozwalający na wyświetlanie aż 256 kolorów. Pierwotna cena komputerów to 549,95$ za model 400 i  999,95$ za model 800.

 

Kartridże z grami do Atari 2600, 400, 800 (fot. www.oldcomputers.net)

Gry do pierwszych komputerów Atari zapisywane były na kartridżach o pojemności ROM  4kB, później zaczęto stosować magnetofony kasetowe. Atari 400 miało jedno wejście na kartridże, Atari 800 – dwa wejścia. Ponieważ nie było wtedy pojęcia “gracz komputerowy”, bo tak naprawdę nie było jeszcze gier komputerowych, Atari 400 i 800 sprzedawano jako komputer dla dzieci. Chociaż wydaje mi się, że ówczesne dzieci musiały mieć problem z włączeniem gier. Trzeba było komputer podłączyć do telewizora, otworzyć górną pokrywę obudowy, włożyć kartridż z grą, następnie uruchomić system operacyjny i włączyć grę. Dosyć wymagające czynności jak dla dziecka, zwłaszcza, że dzieci w latach 70. XX w. nie miały w domu komputerów czy konsol, jak ich dzisiejsi rówieśnicy. Rynek komputerów osobistych, gier wideo dopiero się tworzył. Dzisiejsze dzieci uczące się o komputerach w szkole, grają w gry na komputerze czy smarfonie.  Wtedy uczniowie mieli zapewne większą wiedzę ogólnotechniczną, natomiast o komputerach wiedzieli niewiele, albo nic.

 

Ciekawostka

W Ciekawostce wrócę do, wspomnianych we wcześniejszych tekstach, hakerów. Nazwą haker określa się osoby z dużą wiedzą informatyczną, włamujące się do sieci, systemów komputerowych, działających na szkodę właścicieli tych systemów. Hakerzy uważani są za zwykłych przestępców, co nie jest prawdą, aczkolwiek zdarza im się działać na granicy prawa. Tymi, którzy włamują się do systemów komputerowych czy łamią zabezpieczenia programów komputerowych są krakerzy, od crack – łamać. Znaczenie i pochodzenie słowa haker tłumaczyłem wcześniej.

 

Ekran komputera Atari z intro krakera (fot. www.youtube.com) 

Z początkami gier komputerowych, przeznaczonych na komputery osobiste, takie jak Atari 400 czy Commodore 64, wiąże się pojawienie piractwa komputerowego.  Gry stawały się popularne i były źródłem zarobku dla ich twórców. Przestępcy, czyli krakerzy łamali kody zabezpieczające takie oprogramowanie. Czasem dla zabawy, ale również dla pieniędzy. Sprzedawali potem takie oprogramowanie w drugim (nielegalnym) obiegu. Pirackie gry były bardzo rozpowszechnione zwłaszcza w latach 90 XX w. i na początku XXI w., również w naszym kraju. Jest to poważny temat na osobne artykuły. Wróćmy do tematu dnia. Krakerzy łamiąc kod jakiejś gry zostawiali tzw. intro, czyli swój podpis elektroniczny. Najczęściej były to proste grafiki z podpisem- nickiem autora, umieszczane przed początkiem gry. Wzorem krakerów twórcy gier również zaczęli tworzyć intro, które spełniały zadanie podobnie jak napisy w filmach. Często do stworzeni takiego intro zapraszano profesjonalnych grafików czy dźwiękowców.

Z czasem moda na intro w  grach przerodziła się w demosceny (demo scene- demonstrować obraz), które zaczęły żyć własnym życiem, niezależnym od gier komputerowych. Ich twórcy łączyli się w grupy tworzące wspólne dzieła graficzno-dźwiękowe. W grupach takich działali wspólnie programiści, graficy, muzycy czy dźwiękowcy, a ich subkulturę nazwano właśnie Demosceną. Ponieważ nie było Internetu, dzieła takie rozpowszechniano za pomocą dyskietek czy wysyłając modemami do innych użytkowników komputerów.  Demoscena powstała w USA, ale popularna była zwłaszcza w krajach europejskich. Członkowie subkultur spotykali się spontanicznie na zlotach nazywanych demoparty.

 

Przykład demosceny (fot. www.vootdtech.blogspot.com)

Patrząc na te obrazki z lat 80. XX miejmy na uwadze, że była to grafika na najwyższym poziomie, na jaki pozwalały komputery 8-bitowe, ich pamięć i grafika. Dzisiaj trąci to już graficzną myszką, czy jak młodzi mówią, jest to na “maksa oldschoolowe”.  🙂

 

Grzegorz Shamot

 

Źródła
=================
Walter Isaacson – “The Innovators”.
http://starekomputery.uibs.com.pl
http://www.gamesindustry.biz
htpp://computerhistry.org
www.vootdtech.blogspot.com

zdjęcie tytułowe Atari 400. 1979 r. (fot. Evans Amos)