Recenzje: Klawiatura dla graczy E-Blue Elated

Posted 2 komentarzePosted in Recenzje

Klawiatura dla graczy E-blue Elated nr katalogowy: EKM046BK. Klasyczna klawiatura dla graczy, przewodowa, ze złączem USB, dostępna w sprzedaży w kolorze czarnym. Jest to pierwsza klawiatura do gry, która pokazała się w ofercie firmy E-Blue.

Specyfikacja techniczna:

– Typ klawiatury: membranowa
– Wodoodporna: TAK
– Ilość klawiszy: 104
– Układ klawiatury : EN (angielski)
– Blok numeryczny: TAK
– Podświetlanie: NIE
– Podpórka pod nadgarstki: TAK
– Rodzaj łącza: USB
– Długość kabla: 1,6 m
– Żywotność klawiszy: 10 mln kliknięć
– Kompatybilny z: Windows 98/2000/ME/NT/XP/win 7/8

Klawiatura zapakowana jest w kartonowe pudełko w kolorystyce czarno-zielonej, a po rozpakowaniu okazuje się , że klawiatura też jest w kolorze czarno-zielonym. A ściślej klawiatura jest czarna, a klawisze przeznaczone do gry – strzałki oraz klawisze W, A, S, D – są fabrycznie pomalowane intensywnym kolorem zielonym. Dla wielu graczy będzie to ułatwieniem, bo będą one dobrze widoczne nawet w słabym świetle. Dla tych , którzy wolą jednak klawisze w jednym kolorze dołączony jest komplet czarnych klawiszy (8 szt.) do zamiany.

Klawiatura wykonana jest z solidnego tworzywa. Klawisze są wygodne, mają duży skok, ale stawiają przy tym wyraźny opór i są tak wyprofilowane, że zapobiegają poślizgom palców, co niewątpliwie zapewnia komfort grania. Nadruki na klawiszach są zrobione laserowo, co zapobiega  wycieraniu się liter w czasie intensywnego użytkowania. Producent podkreślił solidność wykonania podając trwałość użytkowania klawiszy na 10 mln uderzeń.

Inną cechą wyróżniająca klawiaturę E-Blue Elated jest wodoodporność czy raczej odporność na wylanie na nią płynów. Posiada ona w dolnej części kilka otworów, przez które rozlany płyn spłynie na biurko albo na nasze kolana, a nie do środka urządzenia.

Solidność wykonania podkreśla  również  gruby i solidnie osadzony kabel połączeniowy z końcówką USB.

Klawiatura posiada w dolnej części rozkładane nóżki co pozwala dostosować jej ustawienie do indywidualnych potrzeb gracza.

Również niezaprzeczalnym atutem klawiatury Elated jest jej cena. Waha się na rynku miedzy 35  a 55 złotych. W naszym sklepie aktualna cena 44,40 zł.

Podsumowując:

ZaletyWady
dobra jakość użytych materiałówbardzo przeciętny design
trwałość klawiszybrak podświetlania
odporność na zalanieklawiatura nie zainteresuje bardziej wymagających graczy
dobra cena

E-Blue Elated to klawiatura dobra jakościowa, w bardzo dobrej cenie. Może nie zadowoli wymagających graczy, ale dla początkujących lub dla kogoś kto gra okazyjnie to dobry wybór, zwłaszcza, że posiada klawisze numeryczne i może służyć również jako tradycyjna klawiatura do pracy. No a stosunek jakości do ceny bardzo dobry. Polecam i zapraszam do naszego sklepu.

G.Shamot

 

 

II Wojna Światowa i pierwsze współczesne komputery.

Posted 2 komentarzePosted in Historia komputerów

Przełom lat 30. i 40. XX stulecia to wielki wyścig zbrojeń związany z agresywną polityką hitlerowskich Niemiec, ich napaścią w 1939 r. na Polskę a potem na Francję, Wielką Brytanie i inne kraje, a także napaścią Japonii na Chiny i Stany Zjednoczone, co rozpętało największą w historii ludzkości wojnę znaną nam jako II Wojna Światowa (II WŚ). W wojnie tej wzięły udział wszystkie wysoko rozwinięte technicznie kraje, przede wszystkim USA, Niemcy i Wielka Brytania. Naukowcy z tych krajów tworzyli maszyny liczące będące przodkami współczesnych komputerów, które wykorzystano do kryptologii, czyli szyfrowania i deszyfrowania rozkazów wojskowych, do obliczeń artyleryjskich, do projektowania samolotów i broni latającej, a w końcu do zbudowania najstraszliwszej z broni – bomby atomowej. Naukowcy na ogół wykorzystując swoją wiedzę, zdolności i pracę starają się tworzyć coś co ułatwi nam życie, usprawni jakieś funkcje np. skomplikowane wyliczenia. Paradoksalnie twórcy pierwszych komputerów wykorzystani zostali przez polityków i armię do tworzenia broni, która przyniosła masową zagładę. Niemniej nie da się pominąć okresu 1939-1945 w historii rozwoju komputerów.


Replika bomby Turing (fot. Wikipedia)

Mówiąc o komputerach musimy mieć na uwadze, że komputer to nie tylko sprzęt. Hardware nie może działać bez softwaru, czyli oprogramowania, dlatego najpierw wspomnę o kimś, kto wniósł znaczący wkład w rozwój informatyki, a jest nam praktycznie nieznany. To Alan Turing, angielski matematyk i kryptolog, uważany za ojca sztucznej inteligencji. W 1936 r. wysunął tezę, że wszystkie rozwiązywalne problemy można rozwiązać za pomocą zaprogramowanych operacji matematycznych, czyli algorytmów. Stworzył abstrakcyjny model komputera, zwany od jego nazwiska Maszyną Turinga pozwalającą wykonywać algorytmy. Stała się ona punktem odniesienia dla wszystkich twórców maszyn liczących. W uproszczeniu można powiedzieć, że maszynę liczącą nazywa się  komputerem, kiedy jest teoretycznie zgodna z wynalazkiem Turinga. Turing, jak większość naukowców działających w okresie II WŚ, pracował dla wojska. Wniósł duży wkład w rozwój kryptologii tworząc bombę Turinga – maszynę łamiącą szyfry słynnej niemieckiej maszyny szyfrującej Enigmy. I tu, jak zawsze w moich tekstach, polski akcent. Otóż Turing nie stworzyłby swojej bomby bez polskiej myśli technicznej. Trzej matematycy, pracujący dla polskiego wywiadu: Marian Rejewski, Jerzy Różyckim, Henryk Zygalski  już początkiem lat 30. XX w. łamali  kody Enigmy, lecz Niemcy stale unowocześniali swoje Enigmy. W 1938 Rejewski stworzył maszynę elektromechaniczną do automatycznego rozszyfrowywania kodów Enigmy, czyli bombę kryptologiczna zwaną bombą Rejewskiego. Ponieważ Polacy pracowali później na rzecz alianckiego wywiadu brytyjskiego Turing wykorzystał pracę naszych rodaków i usprawnił bomby Polaków tworząc swoje bomby Turinga. To on przeszedł do historii, jako ten, który ułatwił aliantom pokonanie armii Hitlera, łamiąc szyfry Enigmy z niemieckimi rozkazami.  Ale nie zrobiłby tego bez wkładu polskich uczonych, o czym teraz się zapomina. Swoją drogą  Rejewski, Różalski i Zygalski to nie tylko matematycy i kryptolodzy, ale w pewnym sensie pionierzy polskiej informatyki.


Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski (fot. Wikipedia)

Jednym z pierwszych twórców komputerów był Niemiec Konrad Zuse. W 1938 roku stworzył pierwszy na świecie komputer zerowej generacji o nazwie Z1, wykorzystujący w obliczeniach liczby binarne. Jednak nie spełniał wszystkich warunków Maszyny Turinga, podobnie jak następna jego maszyna Z2. Dopiero Z3 z 1941 r., w pełni automatyczna maszyna o zmiennym programie uznawana jest za pierwszy komputer w historii. Programy zapisywane były na taśmie perforowanej, dane wprowadzane za pomocą klawiatury, a wyniki ukazywały się na wyświetlaczu.  Oczywiście komputer ten wykorzystała armia. Niemcy użyli go do projektowania skrzydeł samolotów dla ich sił powietrznych – Luftwaffe.


Z3 Konrada Zuse (fot. Wikipedia)

Mimo, że współczesnym elektronicznym komputerom bliżej jest do niemieckiego Z3 , niż do amerykańskiego ENIAC, to jednak  ENIAC, skonstruowany kilka lat po Z3 jest uważany za pierwszy komputer. Powody są oczywiście polityczne – USA i ich alianci wygrali II WŚ, więc nie chcieli promować projektu z pokonanego kraju – hitlerowskiej III Rzeszy. Niemniej Z3  nie tylko był pierwszym komputerem, ale miał olbrzymi wpływ na dalszy rozwój informatyki. Konrad Zuse założył po wojnie własna firmę ZUSE KG, w której tworzył i produkował komputery komercyjne. Jednak głównym centrum rozwoju komputerów po II Wojnie Światowej stały się Stany Zjednoczone.
O tym za tydzień…

G. Shamot

 

 

Od liczydła do komputera

Posted 1 CommentPosted in Historia komputerów

Komputer, co to jest każdy wie, ale skąd się wzięła nazwa już nie każdy. Ci, którzy znają angielski wiedzą, że computer od compute = obliczać, liczyć, kalkulować. Czyli komputer to taki kalkulator, liczydło – urządzenie, które ułatwia nam liczenie. Ludzie od zarania swoich dziejów musieli umieć liczyć czy bardziej rachować, a wraz z rozwojem handlu stało się czynnością niezbędną.  Rachowania w zakresie dziesięciu czy stu można dokonać w głowie, albo na palcach ręki, ale większe liczby ciężko obliczyć bez pomocy jakiegoś urządzenia. Aby ułatwić sobie życie ludzkość  od wieków  próbowała wymyśleć jakiś ówczesny komputer, czyli liczydło. Angielski jest na świecie dominującym językiem od powiedzmy  100 lat, a wcześniej, przez wieki w naszej cywilizacji europejskiej, zwanej też cywilizacją łacińską takim angielskim była łacina. A jak w języku łacińskim brzmią słowa „obliczać”, „liczyć”? Computare. Podobnie do angielskiego, prawda? A jak “liczydło”? Abacus. I właśnie abakus zwany też abakiem był pierwszym „komputerem” w naszej cywilizacji. Wymyślili go kilka wieków przed nasza erą, czyli przed Chrystusem, starożytni Rzymianie. Była to tabliczka, najczęściej drewniana z rowkami, w których przesuwano kamyczki.


Rekonstrukcja rzymskiego abakus wykonana z brązu (Wikipedia.pl)

We współczesnych wiekach abaki zmieniły wygląd na bardziej nam znany – drewniana ramka z metalowymi prętami w środku, na których przesuwa się drewniane, kolorowe koraliki.  Do dziś przetrwały liczydła chińskie suanpan i japońskie soroban, które są do wykorzystywane przez azjatyckich kupców, przedsiębiorców i urzędników, a japońskie dzieci uczą się  matematyki nie tylko z pomocą komputerów ale również sorobanów. Mało kto wie, że i Polacy mają swoje liczydła. Większości z nas liczydło kojarzy się z zabawka dla małych dzieci, ale jeszcze w latach 60. i 70. minionego wieku polskie liczydła wykorzystywane były w naszych szkołach. Zapytajcie dziadka czy babcię, może pamiętają. Więcej informacji o polskich liczydłach znajdziecie na stronie: http://www.purand.pl/pur3/liczenie.html


Polskie liczydło

Posługiwanie się  liczydłami nie było wcale proste, ani wygodne, ani dokładne, stąd próbowano stworzyć coś bardziej zautomatyzowanego i precyzyjnego. Prym wiedli matematycy, fizycy i wszelakiej maści inżynierowie.  W XVII w. skonstruowano pierwszy drewniany kalkulator, który wykonywał najprostsze działania, powstał znany nam suwak logarytmiczny, a  słynny matematyk Pascal stworzył Pascaline – urządzenie uważane za pierwszą maszynę liczącą. Małe pudełko z zębatkami wykonujące dodawanie, odejmowanie i działania ułamkowe. Udoskonalił je potem inny znany uczony Leibniz dodając możliwość mnożenia. Również Polacy mieli swój wkład w rozwój maszyn liczących w XIX wieku. Najpierw Abraham Stern potem Izrael Staffell (obaj wynalazcy byli żydowskiego pochodzenia) zaprezentowali maszyny liczące, które poza podstawowymi obliczeniami wyliczały również pierwiastki. Niestety, maszyny te nie przetrwały do dzisiejszych czasów. Wśród  XIX wiecznych naukowców największy wkład w rozwój współczesnych maszyn liczących wniósł angielski matematyk Charles Babagge. Wymyślił i zaprojektował maszynę analityczną – pierwszy programowalny komputer. Dane miały być wprowadzane za pomocą kart perforowanych jakie Jacquard używał do programowania krosien tkackich, a dane wyjściowe miały drukować urządzenia podobne do współczesnego plotera. Maszyna miała mieć pamięć i jednostkę obliczającą, nawet napisano programy na ten „komputer”, niestety ówczesna technika nie pozwoliła wynalazcy na oddanie maszyny do użytku. Komputer Babagge nie zadziałał, ale jego praca nie poszła na marne. Pomysły Anglika zostały wykorzystane przez twórców współczesnych komputerów w latach 40. XX w, głównie przez Johna von Neumanna- twórcy komputera lampowego EDVAC.


Maszyna analityczna Babagge’a (Wikipedia.pl)

 XX wiek to wiek komputerów , a największym impulsem do tworzenia nowoczesnych liczydeł czy raczej maszyn liczących była II Wojna Światowa. Jeszcze lata trzydzieste to wynalazki „cywilne” jak np. oscylator dźwięku HP 200A stworzony przez nikomu nie znana firmę Hewlett Packard (HP), który Wall Disney wykorzystał przy tworzeniu swoich pierwszych filmów dźwiękowych, lecz lata 40 to już  wielki wyścig zbrojeń. Niemcy, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone zatrudniły najtęższe mózgi, żeby stworzyć komputery, które  pozwolą zbudować lepszą broń i  pokonać przeciwnika. O tym w następnym odcinku.

G. Shamot

 

 

Recenzje: Mysz dla graczy E-blue Cobra II

Posted 2 komentarzePosted in Recenzje

Cześć, kilka dni temu napisałem pierwszy artykuł o historii komputerów, dzisiaj będzie bardziej technicznie – coś o myszce z oferty firmy E-Blue. I tak systematycznie, w weekendy będę pisał o historii komputerów czy szerzej informatyki,  a w środku tygodnia artykuł o naszej aktualnej ofercie sprzętowej.

Na początek myszka dla graczy E-blue Cobra II, numer katalogowy OEM: EMS151BK. Jest to myszka optyczna, przewodowa z wtyczką USB, podświetlana. W naszej ofercie występuje w 3 kolorach: czarny -EMS151BK, niebieski- EMS151BL i czerwony -EMS151RE. Wygląd wszystkich opcji kolorystycznych widoczny na przedniej części opakowania.

Myszkę kupujemy zapakowaną w dosyć oszczędne, niewielkie pudełko kartonowe, w kolorystyce typowej dla E-Blue czyli  czarno-niebieskiej. Na przedniej części widzimy logo E-Blue i logo serii produktów Cobra. Może się zdarzyć, że kupimy myszkę Cobra II z napisem na pudełku Cobra Junior. To tylko pomyłka czeskiego dystrybutora, który jest dostawcą marki w naszej części Europy. Z przodu mamy napis Cobra Junior, z tyłu naklejono nalepkę z właściwymi danymi Cobra II. Obie myszki są podobne, ale Cobra Junior to mysz bezprzewodowa, natomiast “nasza” Cobra II to myszka przewodowa.

W opakowaniu poza myszka zawiniętą w folię bąbelkową znajdziemy jeszcze instrukcję ale jest równie oszczędna jak samo opakowanie – jedna mała karteczka z napisami w 3 językach. Można powiedzieć, że E-Blue się nie wysiliło w temacie opakowania, ale z drugiej strony można też powiedzieć, że to ekologiczne opakowanie, nie zaśmieci środowiska.  

Przejdźmy do samej myszki. Oto specyfikacja techniczna podana przez producenta:

– Regulowane DPI: 400/800/1600
– Sensor optyczny: AVAGO 3509
– Ilość klawiszy: 6
– Łączność: USB

– Długość kabla: 1,8 m
– Żywotność klawiszy: 3 mln kliknięć
– Rozmiary: 126 x 63,7 x 38,6 mm
– Kompatybilny z Windows 98/2000/ME/NT/XP/Win 7


Po rozpakowaniu rzuca sie w oczy duży rozmiar myszki : 126 mm długości i 64 mm szerokości oraz jej symetryczność – i lewa, i prawa strona są prawie identyczne. Może dobrze służyć graczom praworęcznym jaki i leworęcznym. Góra myszki wykonana jest z dobrej jakości matowego tworzywa, co zapewnia graczowi pewny uchwyt. Oba przyciski myszki, prawy: PPM i lewy: LPM są tak wyprofilowane, że palce pewnie leżą we wgłębieniach klawiszy. Dla zwiększenia stabilności w  Cobra II zamontowano lekkie metalowe ciężarki, dzięki czemu ma ona idealną wagę. Te wszystkie czynniki powodują, że Cobra EMS151 dobrze leży w dłoni nawet podczas bardzo energicznych ruchów. Mysz ma 6 klawiszy funkcyjnych. Poza standardowymi klawiszami: PPM i LPM mamy 2 dodatkowe klawisze multimedialne z boku myszki (ruch do przód i ruch do tyłu).  Zaleta myszki jest duża gumowa rolka, którą dodatkowo można klikać. Ostatni przycisk znajdujący sie na górze obudowy, to klawisz zmiany rozdzielczości. Cobra II ma 3 poziomy rozdzielczości: 400/800/1600 DPI. W zmianie DPI pomaga niebieska dioda LED. Wraz ze zmianą rozdzielczości zmienia się intensywność podświetlania klawisza, im wyższa rozdzielczość DPI, tym intensywniej świeci dioda. Na górze i z boku obudowy niebieskie światło jest widoczne przez przezroczysty plastik, niestety jest on gorszej jakości niż reszta obudowy. Po podłączeniu myszki do komputera, podświetlanie włącza się automatycznie, a najbardziej interesująco prezentuje sie świecące logo Cobry w kształcie głowy tego “miłego” zwierzątka. Na spodzie gryzoń ma 4 łapki w postaci 4 ślizgaczy wykonanych z gładkiego plastiku. Mysz jest wyposażona w czujnik optyczny Avago 3509, który zapewnia bardzo dobrą reakcję oraz kontrolę podczas gry. Kabel z końcówka USB ma standardowa długość 1,8m. E-Blue gwarantuje trwałość urządzenia wyliczoną na 3 mln kliknięć. Mysz jest typowym sprzętem plag&play – działa zaraz po podłączeniu do komputera. Niestety nie posiada oprogramowania.

Podsumowując:

ZaletyWady
interesjący design;brak oprogramowania;
dobra jakość użytych materiałów;kabel bez oplotu
niebanalne podświetlanie;brak możliwości wyłączenia podświetlania – dla tych którzy mają wrażliwsze oczy;
niska cena;

E-Blue Cobra II EMS151 to solidna myszka dla mniej wymagających graczy. Stosunek ceny do jakości można ocenić jako bardzo dobry. Aktualna cena w naszym sklepie 42,99 zł.  Zapraszamy na zakupy: https://wajkomp.pl

G. Shamot

 

Komputer, myszka i ty

Posted 2 komentarzePosted in Wstęp

 Dzisiaj nikt nie wyobraża sobie życia bez komputera, myszki, klawiatury, gier komputerowych, Internetu czy smartfona z aparatem fotograficznym. Świat bez tych urządzeń byłby chyba niemożliwy.

Bo wyobraź sobie, ze idziesz dzisiaj do szkoły, a tam na ławce zamiast poczciwego PC-ta czy laptopa leżą: kartka papieru kancelaryjnego, papier milimetrowy, długopis, ołówki i …. liczydło, małolaty wiecie co to takiego? Krzyknąłbyś: Hej ludzie! Jak mam coś policzyć, coś narysować albo jak napisać wypracowanie?!? Idziesz do pracy, a tam na biurku zwykły telefon stacjonarny ze słuchawką na sznurze i tarczą zamiast przycisków  a obok maszyna do pisania. Hej ludzie! Jak mam napisać ofertę na tym sprzęcie?  Jak wysłać maila z  ofertą do klientów? Jak zostawić wiadomości, skoro telefony nie mają poczty głosowej? Wracasz do domu, a tam taki sam telefon stacjonarny, magnetofon z kasetami, radio z kilkoma programami i telewizor z dwoma kanałami: TVP1 i TVP 2. Hej ludzie, gdzie komputer? Gdzie gry? Gdzie net? Gdzie fejsbuk?? Jak wysłać sms do dziewczyny? Jak napisać maila do kumpla? Jak sprawdzić co się dzieje na mieście?!? Co ja mam wieczorem robić, przecież nie mam kontaktu ze światem ani żadnej gry komputerowej??

 

klasyczny telefon z lat 60. XX w. (fot. Wikipedia)

Masakra, jaki koszmar!  Niewyobrażalne! A jeszcze czterdzieści  lat temu, czyli za życia wielu z nas myszka to był gryzoń, klawisze były tylko w maszynie do pisania, a ekran tylko w telewizorze i to czarno-biały. Telefon nie miał wyświetlacza ani aparatu fotograficznego, sms-y ani poczta głosowa nie istniały. Nie mogłeś wysłać maila bo słowa “Internet” nikt nie znała , a słowo “facebook” pewnie nawet nikomu się nie przyśniło.  Komputery owszem były, ale wyglądały jak szafy na dokumenty w archiwum, ważyły tony i zajmowały powierzchnię kilku pokoi. Wiedzę  “tajemną” jak takie cudo techniki obsługiwać mieli tylko nieliczni – inżynierowie pracujący dla wojska, pracownicy wyższych uczelni czy ośrodków obliczeniowych.

W dzisiejszych czasach  każdy ma telefon komórkowy, prawie każdy potrafi obsługiwać komputer, większość z nas ma konto mailowe, a duża część konto na Facebook’u lub innym portalu społecznościowym. Dzieci już w najmłodszych klasach szkoły podstawowej uczą sie obsługiwać programy komputerowe, a każdy z nas spędza kilka godzin  w Internecie w pracy, a potem w domu. Maniacy potrafią wiele godzin przesiadywać  na portalach społecznościowych, inni kilkanaście godzin spędzić przed ekranem monitora, oddając się całkowicie nowej zabawie- nieznanej jeszcze pół wieku temu – gamingowi czyli sieciowym grą komputerowym. Niestety jak wszystko, także komputer i Internet mają swoja ciemną stronę. Mogą prowadzić zwłaszcza młodych, dojrzewających ludzi, pozbawionych kontroli zapracowanych rodziców do uzależnienia, groźnego jak narkotyki czy alkohol.

 

ENIAC-jeden z pierwszych komputerów, lata 40. XX w.- ważył 27 ton!  (fot. Wikipedia)

Przez kilka tysięcy lat ludzkość dawała radę bez tych maszyn i urządzeń, a teraz w ciągu zaledwie kilkudziesięciu lat uzależniła sie całkowicie od nowoczesnej techniki. To tak wielki krok naprzód w dziejach ludzkości czy raczej dodatkowe problemy i zagrożenia?

Zapraszam do mojego bloga, gdzie będę pisał trochę o sprzęcie, a trochę o tym jak komputery zmieniły życie ludzi w ciągu  ostatnich dwóch pokoleń, a w Polsce w ciągu ostatnich 27 lat czyli jednego pokolenia.

Czy potrafiłbyś żyć bez smartfona, myszki, klawiatury, laptopa czy Internetu? Spróbuj sobie to wyobrazić…

G. Shamot